Opublikowano Kategorie: Artykuły

Glutenowa paranoja!

Powoli wpadam w paranoję. Prawie wszędzie węszę gluten. Wczoraj wybrałam się na zakupy przedurlopowe w poszukiwaniu gotowców, które ułatwią mi funkcjonowanie nad polskim morzem. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale kilka rzeczy mnie zadziwiło. Czego się jednak nie robi, aby uniknąć gastro-rewolucji, skrętów i boleści. Sprawdza się, wertuje, pyta, traci się cały dzień, aż w końcu…

glutenowa-paranoja

Zwykle moja lista zakupów się nie zmienia. Mam swoje sprawdzone produkty i ulubionych dostawców. Zamawiam sporo rzeczy przez Internet, ale zdarza mi się również kupić coś stacjonarnie. Jedzone przeze mnie produkty sypkie czy bakalie mają symbol przekreślonego kłosa lub deklarację bezglutenowości od producenta. W naszym przypadku to konieczność.

Jeśli śledzisz mój blog to wiesz doskonale, że moja kuchnia opiera się na nieprzetworzonych produktach. Nie kupuję prawie żadnych półproduktów i gotowców. Czuję się bezpiecznie, jeśli chodzi o bezglutenowość naszych posiłków, bo wiem po prostu co wkładam do garnka.

W sobotę wyjeżdżam na tygodniowy urlop nad polskie morze. Stwierdziłam, że warto byłoby zabrać ze sobą trochę gotowców. Rozpoczęłam więc polowanie na półprodukty lub gotowce. Pomyślałam, że raz na ruski rok warto. Przecież jadę odpocząć, a nie kręcić masło orzechowe, kiedy wszyscy będą się bawić na plaży.

Bezglutenowe masło orzechowe bez dodatku cukru i tłuszczu? Mission impossible

Masło miało być bez (także śladowych ilości) glutenu i bez cukru. Chociaż tłuszcz byłam skłonna zaakceptować (choć z bólem serca). Poszłam do Rossmanna, Kauflandu, Lidla i Carrefoura w poszukiwaniu masła z orzechów ziemnych. Oto, co znalazłam. Może przyda się innym bezglutkom, weganom i amatorom maseł orzechowych.

Masło orzechowe EnerBio z Rossmanna

Masło orzechowe Enerbio z Rossmanna
Zdjęcie pochodzi ze strony Drogerii Rossmann www.rossmann.pl

Nie ma informacji na opakowaniu, jakoby zawierało śladowe ilości glutenu. Niektóre produkty EnerBio zawierają jednak symbol przekreślonego kłoska, więc udaję się z zapytaniem do Rossmanna, jak jest dokładnie z tym masłem. Dostaję bardzo szybko merytoryczną i czytelną odpowiedź. Dzięki niej wiem, czy mogę jeść takie masło.

Dzień dobry Agnieszko :-)
Uprzejmie informujemy, iż enerBio to marka produktów pochodzących z upraw kontrolowanych ekologicznie czyli EKO. Jak zapewne wiesz, gluten natomiast to alergen. W myśl przepisów prawa, a dokładniej Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego (UE) 1169/2011, jeżeli produkt zawiera składnik, który jest alergenem (nie tylko w odniesieniu do glutenu), to na opakowaniu musi znajdować się taka informacja. A dokładniej: w liście składników składnik ten musi być w jakiś sposób wyróżniony np. przez pogrubienie czcionki, podkreślenie itd. W linii produktów enerBio znajdują się i produkty bezglutenowe, ale także zawierające gluten. Dlatego przed spożyciem takiego produktu należy dokładnie zapoznać się z etykietą, gdzie w myśl Rozporządzenia 1169/2011 wszystkie składniki oraz możliwe alergeny zostały zadeklarowane. Nawiązując do powyższego interesujący Cię produkt w składzie nie ma glutenu. Ale producent nie prowadzi badań i nie wiadomo czy półprodukty, z których powstaje ten artykuł nie mają czegoś wspólnego z glutenem. Stąd też produkt nie jest oznaczony jako bezglutenowy. Gdyby były badania i nie miałby glutenu – artykuł byłby wyraźnie oznaczony jako bezglutenowy. Mamy nadzieję, że wszystko dobrze Ci wyjaśniliśmy :-) Serdecznie pozdrawiamy!

Czyli reasumując: same orzechy, z których masło powstało mogły być zanieczyszczone glutenem np. na etapie konfekcjonowania u dostawcy orzechów i EnerBio nie deklaruje pełnej bezglutenowości. Słusznie i chylę czoła za profesjonalną odpowiedź. Szukam masła dalej, bo wyjazd w sobotę i przecież przez Internet nic nie zamówię.

Skład dla zainteresowanych: Orzeszki ziemne 91%, tłuszcz palmowy, sól morska, nierafinowany cukier trzcinowy.

Masło orzechowe Primavika bez dodatku soli i cukru 94% orzechów

Czytam skład podany na opakowaniu: „Orzeszki arachidowe 94%, emulgator: lecytyny (z soi), częściowo utwardzony tłuszcz palmowy (zawartość tłuszczów trans <1%), błonnik pszenny (bez glutenu), aromat: wanilina. Informacja dla alergików – zawiera: orzeszki arachidowe, soję; może zawierać sezam i migdały. Zawiera naturalnie występujące cukry.”

Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się ten tłuszcz palmowy utwardzony, ale coś za coś. Gotowiec jest? Jest! Przez tydzień przeżyjemy. Napisali dodatkowo, że błonnik pszenny nie zawiera glutenu, a w alergenach glutenu też brak. Hurra! Wejdę tylko na stronę internetową, żeby się upewnić. Oto co widzę:

Masło orzechowe bez soli i cukru Primavika
Zrzut ekranu, strona www.primavika.pl 5.08.2016

Jest ikonka „bez glutenu”. Jednak na dole znajduje się informacja, że w zakładzie używany jest gluten pszenny i istnieje możliwość jego obecności w produktach bezglutenowych.

Po prostu cudownie. Przypomina mi się rozmowa z kelnerką, która na moje pytanie, czy sos, który mi podała nie został omyłkowo zagęszczony mąką, odpowiedziała z rozbrajającym uśmiechem: „Ale tylko troszeczkę”.

Masło orzechowe Mister Choc z Lidla

Ma w składzie niestety cukier, sól i tłuszcz. Średnio mi się to podoba, ale chcę zweryfikować, jak jest z glutenem. Na opakowaniu nie ma informacji o tym, że mogą się w nim znajdować śladowe ilości glutenu. Wysyłam zapytanie do Lidla.

masło orzechowe LIDL
Zdjęcie pochodzi ze strony Lidl Polska www.lidl.pl

Lidl odpisuje:

Agnieszka, wspomniane masło nie zawiera glutenu. Natalia

Nic tylko się cieszyć. Gdyby nie ta ilość cukru i tłuszczu.

Podaję skład tego czerwonego dla zainteresowanych: 95% orzeszki ziemne, cukier trzcinowy, olej palmowy, 1% olej z orzeszków ziemnych, 1% sól.

A na deser…

Skoro nie mam opcji kupienia bezglutenowego masła orzechowego bez dodatku cukru stacjonarnie to po prostu muszę wziąć ze sobą orzechy ziemne i kręcić masło na urlopie. Trudno. Po orzechy wpadam do Kauflandu. Sprawdzone orzechy chwytam w dłoń. Przy okazji idę na stoisko z produktami bezglutenowymi, aby zerknąć, czy nie ma jakichś nowych, ciekawych produktów. Nie ma. Idę dalej.

Zbliżam się do działu z produktami zbożowymi i co widzę? Nasze ukochane, bezglutenowe płatki owsiane firmy Provena. Stoją między zwykłymi (glutenowymi) płatkami owsianymi a kaszą jęczmienną, z której… się sypie.

bezglutenowa-paranoja-platki-provena-bez-glutenu

Do tego opakowania płatków Proveny są uszkodzone i pozostałości jęczmienia najprawdopodobniej zanieczyszczają bezglutenowy (!) produkt. Opadają mi ręce. W zasadzie wszystko mi opada.

bezglutenowa-paranoja-platki-provena-bez-glutenu-dziurawe

Kilka pytań egzystencjalnych…

Po wczorajszych zakupach nasunęły mi się takie oto wątpliwości:

  • Czy kolejnym razem, kiedy np. czegoś nie zauważę (np. dziurki w opakowaniu płatków), mam doświadczyć rewolucji mojego układu pokarmowego przez brak wiedzy pracowników zajmujących się układaniem towaru czy też magazynowaniem?
  • Czy czeka mnie zwijanie się z bólu, kiedy wydedukuję, że brak alergenu to jego… brak, a okaże się inaczej? Niestety jeśli na opakowaniu nie ma informacji o możliwości zanieczyszczenia glutenem, a na stronie jest informacja o bezglutenowości i zanieczyszczeniu (2 w 1) to czuję się z lekka skonsternowana.
  • Czy doczekamy się epoki zdrowych produktów dla bezglutenowców? Obserwując ofertę większości sklepów widzę niestety, że takie jedzenie jest pełne cukru, tłuszczy nasyconych oraz tłuszczy trans. Gotowców bez zbędnych dodatków oraz pozbawionych składników odzwierzęcych jest jak na lekarstwo.

Pytania pozostawiam bez odpowiedzi. I wracam do kuchni, bo przecież bezglutenowa weganka, która świadomie zrezygnowała z cukru nie zje dosłownie nic, jeśli sobie sama nie zrobi.

Oceń artykuł jako czytelnik: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (22 ocen, Średnia: 5,00 z 5)
Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się edukacją. Wspieram innych między innymi w budowaniu lepszych nawyków. Blog ten jest zapisem moich inspiracji zdrowotnych, kulinarnych i nie tylko.

Chcesz się dowiedzieć czegoś nowego?

8 komentarzy do “Glutenowa paranoja!”

  1. Zdradzisz jakie masz sprawdzone zestawy na wyjazdy? Na diecie jestem od miesiąca i nie wyobrażam sobie urlopu, wyjazdu itp :(

    1. Chodzi Ci o zestawy gotowców, które zabieram ze sobą? Lista byłaby długa, ale pomyślę nad takim wpisem. :-)
      No i nie ukrywam, że wybieramy miejsca z dostępem do kuchni, bo bardzo nie lubię jeść przez cały dzień suchego prowiantu.
      Ps. Początki są najtrudniejsze. Z czasem opracujesz sobie plan działania.

      1. Przyjmę wszelkie porady z cyklu „jak i co jeść na wyjeździe” :) Dla mnie do tej pory urlop wiązał się nieodzownie z urlopem od gotowania również. Ale chyba na diecie b/g się nie da :(
        I przy okazji gratuluję bloga! Trafiłam tu wczoraj i jestem pod mega wrażeniem :)

      2. Cieszę się, że się tu u mnie odnalazłaś. Nie będę Cię oszukiwać: mało jest miejsc, gdzie można zjeść bez obaw jeśli człowiek nie może spożywać śladowych ilości glutenu i do tego (tak jak ja) jest na diecie wegańskiej. Ale to ma swoje dobre strony. Nie jem wielu przetworzonych produktów i mi z tym dobrze. :-) Zlecenie na post „przekazałam do realizacji”. Jak znajdę moment to coś sklecę. Pozdrawiam i bądź dzielna!

  2. Hmm. Martwi mnie to „coś za coś”, a dotyczy oleju palmowego, a dokładnie tłuszczu palmowego. To rektyfikowany olej palmowy a to już trucizna. Ciekawi mnie zawartość oleju palmowego (Lidl) – czy to na pewno olej czy już przerobiona jego forma?

  3. Aga a znasz taka pastę orzechowa marki Felix? Zawiera same orzeszki arachidowe i nie ma na opakowaniu info o zanieczyszeniach glutenem, ale już sama nie wiem, czy jeśli nie ma info i klosa przekreślonego tez nie , to jak o tym myśleć…. Dziś dostałam wyniki badań i okazało się, ze niestety cierpię na celiakie :( Co prawda nie mam i nie miałam nigdy wielkich dolegliwości po zjedzeniu czegoś, co zawiera gluten, ale jedynie takie lekkie objawy typu świąd głowy, tak jakby zamulenie, no i sporadycznie zaparcia na zmianę z tym drugim. Ale mam chorobę hashimoto i w związku z tym zbadałam się pod katem celiakii. Przeciwciała mi nie wyszły, ale badanie histopatologiczne jelita wykazało chorobę trzewna, klasa 3a wg skali Marsh’a. (dokładnie: mikroskopowe zmiany wskazujące na chorobę trzewna w odcinku dwunastnicy). Czy mogłabyś mi doradzić czy w takim stadium powinnam wystrzegać się nawet tych produktów, które mogą mieć śladowe ilości glutenu czy wystarczy abym wykluczyła wszystkie zboża glutenowe? Jestem trochę przerażona, bo nie wiem zupełnie co robić i czy aż tak panikować i totalnie wykluczyc nawet śladowe ilości czy nie :( Od lekarza usłyszałam tylko – dieta bezglutenowa zeby zobaczyć jak się będę po niej czuła…

    1. Teoretycznie brak informacji o śladowych ilościach glutenu powinien być wystarczający. Tyle teorii, a praktyka pokazuje, że nawet jeśli w fabryce nie przetwarza się produktów z glutenem to producent nie bierze odpowiedzialności za fakt, czy dostarczony do niego surowiec był w 100% bezglutenowy. Pewniej wybierać oczywiście produkty z gwarancją bezglutenowości.

      Celiakia nie zawsze musi dawać objawy w postaci dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Czasem ludzie żyją niezdiagnozowani latami. Dopiero, gdy jest już naprawdę źle, pojawia się diagnoza.

      Choroby autoimmunologiczne niestety często sobie towarzyszą więc trzeba być czujnym i Ty jesteś tego najlepszym dowodem.

      Niezależnie od tego, w jakim stadium wykryto chorobę, celiakia jest bezwzględnym powodem do 100%-owego przestrzegania diety bezglutenowej przez całe życie.

      Zupełnie nie rozumiem ostatniego zdania: „Od lekarza usłyszałam tylko – dieta bezglutenowa zeby zobaczyć jak się będę po niej czuła…” Może się źle zrozumieliście? ;) Celiakia wymaga diety i tu nie ma dyskusji. Jeśli lekarz zdiagnozował chorobę to samopoczucie nie może być tu żadnym markerem, bo choroba jest i kropka. Może lekarz po prostu coś jeszcze podejrzewa? Warto z nim to uściślić.

      Na początek polecam wpis o diecie bezglutenowej i lekturę artykułów na stronie: http://www.celiakia.pl/ Stowarzyszenie wydaje bardzo fajny poradnik, który może być dla Ciebie pomocny – szczególnie na początku. Ponadto Stowarzyszenie prowadzi bardzo użyteczną działalność edukacyjną – napisz do nich, może będziesz miała możliwość skorzystać z jakichś form wsparcia czy uczestnictwa w wydarzeniach.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *