Opublikowano Kategorie: Artykuły

Dieta to nie wszystko

Niektórym wydaje się, że jeśli zmienią swój sposób odżywiania to w ciągu bardzo krótkiego czasu ich wszelkie problemy ustąpią. Zaczną się lepiej czuć, pojawi się przypływ energii, a wszystkie dolegliwości, na które pracowali całymi latami odejdą w niepamięć. Czy to płonne nadzieje czy jednak dieta potrafi zdziałać cuda?

recenzja-dieta-na-twoich-zasadach-okladka-3

Znam osoby, które decydują się na zmianę. Zmianę, która najczęściej wymaga dużego samozaparcia, zaangażowania i wytrwałości. Często chodzi o poradzenie sobie z przyzwyczajeniami, które kultywowaliśmy przez wiele lat. A wszyscy wiemy, że zastępowanie starych nawyków (niesłużących naszemu zdrowiu) tymi nowymi nie jest proste.

Załóżmy jednak, że się udaje. Zaczynasz jeść regularnie pełnowartościowe posiłki, odstawiasz słodycze i nadmiar cukru oraz tłuszczu, pijesz zielone koktajle i jesz warzywne zupy. Mijają 3 tygodnie, a Ty dalej czujesz senność, zmęczenie, momentami rezygnację i chęć rzucenia tego we wszystkie diabły. Nie chce Ci się gotować, robić zakupów, a już najbardziej przytłacza Cię fakt, że czytanie etykiet zabiera tyyyle czasu, a Ty dalej nie ogarniasz, co Ci szkodzi, a co nie. Co jest nie tak?

W swojej książce „Dieta na twoich zasadach” (Wydawnictwo Vivante) odpowiada na to pytanie Tara Stiles. Premiera książki miała miejsce już kilka miesięcy temu, ale ja dopiero niedawno znalazłam czas, żeby ją przeczytać.

recenzja-dieta-na-twoich-zasadach-okladka-2

Kim jest Tara Stiles?

Tara Stiles to nauczycielka jogi, założycielka studia „Strala”, w którym uczy jogi… na własnych zasadach. Śmiem podejrzewać, że większość nauczycieli jogi za nią nie przepada, gdyż postuluje niezważanie na oddech, pozę etc. Ale z drugiej strony: ludzie często nie zaczynają w ogóle swojej przygody z jogą, bo onieśmiela ich perfekcja i dokładność, z jaką asany wykonują wprawieni już adepci. Więc może w tym szaleństwie jest jakaś metoda, żeby… po prostu zacząć nie zważając na nic?

recenzja-dieta-na-twoich-zasadach-okladka-4

Ja akurat nie dla jogi przeczytałam tę książkę. Poszukiwałam czegoś, co mogłabym polecać osobom stojącym na zupełnym początku swoje drogi ku zmianom i nie zawiodłam się. Ta pozycja w ciekawy sposób nakłania do zmian i zaznacza, że sama dieta to niestety nie wszystko. Daje przy tym proste narzędzia.

Tara tak pisze sama o sobie:

Kiedyś szłam przez życie, ciągle się zastanawiając i porównując się z innymi. Mierzyłam się, ważyłam, krytykowałam się i ograniczałam. Czułam się spięta, osądzana, gniewna i wyalienowana. Byłam uosobieniem napięcia i w końcu odbiło się to na mnie.

Brzmi znajomo? Jeśli tak to już teraz mogę Ci powiedzieć, że sama dieta na pewno Ci nie pomoże i może warto zastosować się do rad Tary? A co radzi autorka?

Dieta cud czy trójca wielkiej wagi?

Tara podkreśla wagę trójcy: medytacji, jogi i gotowania. Zauważ, że nie pisze tylko o „zdrowej diecie”. Pisze o gotowaniu, eksperymentach w kuchni i budowaniu zwyczaju gotowania w ogóle. Bo okazuje się, że gotowanie i koncentrowanie się na tej czynności może również pomagać nam w skupieniu, odnajdywaniu swoich potrzeb i poświęcaniu sobie czasu.

Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że moje pierwsze próby kulinarne nie miały ze zdrowiem zbyt wiele wspólnego. Ale z perspektywy czasu widzę, że wejście do kuchni jest w ogóle kluczowe, jeśli chcemy poprawiać jakość swojego życia. 

Jak pokochać gotowanie?

Tara sugeruje po prostu intuicyjne działanie w kuchni. Niekoniecznie do mnie momentami przemawia jej intuicja, ale autorka daje kilka rozsądnych rad. Przede wszystkim nakłania do spróbowania. I to już jest bardzo dużo, bo wiem, że sporo osób ma duży blok przed gotowaniem.

Tara poleca zakup dobrego, wysokoobrotowego blendera i urządzenia do produkcji soków. Pije często koktajle i soki. I co najlepsze (ku mojemu zdziwieniu) soki, które zaleca nie są pełne owoców, a więc tym samym fruktozy. Receptury soków są całkiem fajne i godne polecenia.

recenzja-dieta-na-twoich-zasadach-okladka-5

W książce oprócz soków i smoothies znajdziecie przepisy na śniadania, przekąski, zupy, sałatki, szybkie dania obiadowe, dodatki i słodkości.

Nie jest mi z nimi bardzo po drodze. Żywiąc się tak jak Tara pewnie bym się zasłodziła (króluje u niej syrop klonowy, pojawia się miód i cukier, a nawet dropsy czekoladowe), a do tego chodziłabym pewnie głodna.

Niemniej i tak uważam, że jeśli kto jest na początku swoich zmian i chce w ogóle zacząć dbać o siebie to ta książka może okazać się pomocna, a nawet przełomowa. Choć kulinarnie zdecydowanie jest mi bliżej do Smakowitej Elli.

Zabawa zamiast liczenia kalorii?

Tara ma bardzo podobne podejście do liczenia kalorii jak ja (przeczytaj mój wpis o tym, czy warto liczyć kalorie).

Radzi, aby wybierając aktywność fizyczną nie kierować się tym, ile kalorii spalimy podczas danych zajęć, a raczej koncentrować się na radości, którą przynosi nam dana aktywność. Nasza koncentracja na spalanych kaloriach przyczyni się tylko do wzrastającego napięcia i stresu.

To bardzo ważne, aby dobrać rodzaj ruchu do swoich potrzeb i preferencji. Jeśli aktywność fizyczna sprawia nam radość to wszystko zaczyna się dziać niejako przypadkiem.

Kontakt ze sobą a może samoświadomość?

To jak się czujesz w swoim ciele, odpowiada temu, jak się czujesz w swoim życiu.

I medytacja w ujęciu Tary jest również bardzo prosta. Chciałoby się rzec: osiągalna. Okazuje się, że każdy z nas może skorzystać z prostych metod na wyciszenie, koncentrację, bycie tu i teraz. Czyli na to, czego nam brakuje w zabieganej codzienności.

Tara podkreśla też wagę tworzenia własnych zasad: zarówno w kontekście kuchni, jak i jogi czy medytacji. Tego wszystkiego nie mamy przecież robić dla kogoś, a dla siebie. Więc musi być to w takiej formie, która jest dla NAS optymalna.

recenzja-dieta-na-twoich-zasadach-okladka-6

Metoda małych kroków

Aby tryskać zdrowiem nie trzeba realizować programu na 100 kroków.

Bardzo mi się podoba to sformułowanie Tary. Na zmiany musimy dać sobie czas. I nie generować zbędnego napięcia, którego większość z nas i tak ma za dużo.

W książce znajduje się 7-dniowy kalendarz i 30-dniowy program, które są kombinacją codziennych nawyków z obszaru kuchni, medytacji i jogi. Osoby, które lubią mieć plan działania, a nie mają pojęcia jak się do niego zabrać, z pewnością będą mogły z tego skorzystać.

Czy polecam książkę „Dieta na własnych zasadach”?

Polecam ją osobom, które chcą zacząć małymi krokami zmieniać swoje funkcjonowanie. Tym, dla których aktywność fizyczna będzie niemalże czymś nowym (lub czymś do odkurzenia). Tym, dla których wejście do kuchni to tortura, a czas poświęcony dla siebie jest… fikcją. Wszystkim pędzącym, zaganianym, niewiedzącym od czego zacząć. Tym, którzy mają ochotę zrobić coś dla siebie- wieloaspektowo, bo sama dieta to naprawdę nie wszystko.

SPRAWDŹ DOSTĘPNOŚĆ KSIĄŻKI I NAJNIŻSZĄ CENĘ

recenzja-dieta-na-twoich-zasadach-okladka-1

Oceń artykuł jako czytelnik: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (30 ocen, Średnia: 4,70 z 5)
Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się edukacją. Wspieram innych między innymi w budowaniu lepszych nawyków. Blog ten jest zapisem moich inspiracji zdrowotnych, kulinarnych i nie tylko.

Chcesz się dowiedzieć czegoś nowego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *