Opublikowano Kategorie: Artykuły

Jak być asertywnym przy stole? Jak dać radę na diecie w święta?

Już od jakiegoś czasu dostaję od Was wiadomości z prośbą o poruszenie tematu asertywności przy stole i podczas spotkań rodzinnych. Wiem, że wiele osób ma z tym problem i spotkania rodzinne stają się przez to bardzo często powodem olbrzymiego stresu. Jesteś na diecie eliminacyjnej? A może roślinnej? Starasz się jeść zdrowo lub zamierzasz schudnąć? Boisz się, że babcia lub dziadek podsuną Twojemu dziecku słodycze? Jeśli na którekolwiek z tych pytań możesz odpowiedzieć TAK, to ten tekst jest dla Ciebie.

Jak być asertywnym przy stole? Jak dać radę na diecie w święta?

Długo nie mogłam się zabrać za tę kwestię, ale zbliżające się Święta są z pewnością dobrą okazją do tego, aby nią się zająć. Ten temat, już od dawna, nie jest u mnie źródłem stresu. Wszystkie osoby w moim najbliższym otoczeniu są przyzwyczajone do tego, jak jemy i że jemy inaczej niż ogół. Nie ma dyskusji, uszczęśliwiania na siłę i niepotrzebnych perturbacji. Wiem jednak, że nie u każdego jest tak różowo.

Chciałabym dać Ci dziś kilka rad i podkreślić pewne oczywiste zależności. Czasem jednak to, co oczywiste, jest najtrudniejsze. Najpierw jednak uściślę, jak ja podchodzę do świąt w ogóle i spotkań rodzinnych.

Zdaję sobie sprawę, że nie podzielam podejścia większości osób do uroczystych obchodów Wielkanocy czy Bożego Narodzenia. Musisz to wiedzieć, zanim przeczytasz resztę tekstu. Głównie po to, żeby zrozumieć, że jedzenie nigdy nie było i nie jest dla mnie kluczową kwestią. Natomiast wzajemne zrozumienie i zdrowie – tak.

asertywność przy stole Wielkanoc jak odmawiać

Jak podchodzę do świąt i świątecznego jedzenia?

Nie obchodzę świąt. Po prostu. W czasie, gdy większość rodaków raduje się i gremialnie spotyka na uroczystościach rodzinnych, my odpoczywamy. Dziecko nie chodzi do szkoły, klienci nie dzwonią, na ulicach mniejszy ruch. Samą przyjemnością są spacery w takie dni, czasem kino, nadrabianie zaległych lektur.

Świąt nie traktuję też jako możliwość zobaczenia się z rodziną. Wolę spotkania w kameralnym gronie, bez obficie zastawionego stołu, który rozprasza. Wolę koncentrować się na byciu razem niż jedzeniu razem. W niektórych domach w święta na pierwszym planie jest jedzenie i wszystko się kręci wokół niego, a czasem brakuje czasu na zwykłą rozmowę, bo przecież schabowy się przypali.

Niektórzy z utęsknieniem czekają na konkretne, świąteczne potrawy przez cały rok. Ja tak nie mam. Jeśli mam na coś ochotę, to robię to niezależnie od pory roku. A i nie przepadam za typowo świątecznymi wynalazkami.

Niespecjalnie odnajduję się w świętowaniu czegoś, co jest mi obce, a i nie mam ochoty wąchać schabów, szynek, a później obserwować, jak nadmiar jedzenia albo się psuje, albo jest mrożony, albo zjadany mimo sytości i zmęczenia jedzeniem. Moja kuchnia i życie stało się jakby trochę minimalistyczne.

święta asertywność

Problemy komunikacyjne przy jedzeniu

Teraz pewnie już rozumiesz, że omijają mnie problemy, z którymi boryka się całkiem spora grupa osób. Choć ten temat nie dotyczy oczywiście tylko świąt, ale spotkań rodzinnych w ogóle.

Ponieważ ludzie generalnie lubią radzić, jak żyć i jeść, to zacytuję wiadomości, które do mnie spłynęły mailowo oraz na Facebooku już jakiś czas temu.

Jak wytłumaczyć osobom trzecim, aby ich nie urazić i jednocześnie samemu nie być punktem drwin z powodu zdrowego odżywiania? Szczególnie interesuje mnie to w kontekście dzieci. W domu staramy się uczyć dzieci zdrowych nawyków, ale chodzimy przecież w gości (…). Jak ugryźć ten temat?

lub

Uważam ze najlepszy jest umiar i zdrowy rozsadek we wszystkim. Ale to ja jestem rodzicem i to ja chcę decydować, co i kiedy moje dzieci mogą jeść. Dzieci mają wybór czy i ile tego, co dostaną chcą zjeść, ale to ja im podaję posiłki. I denerwuje mnie, jak gdzieś idziemy i pierwsze na stole lądują cukierki. Jeśli uznam, że chcę dać moim dzieciom cukierki to sama im je kupię.

dziecko i słodycze dawanie dziecku słodyczy przez dziadków

Do „dokarmiania” dzieci przez ciocie, wujków, babcie i dziadków można dodać jeszcze inne, niemiłe sercu, przypadki, które szczególnie w okresie świątecznym, mogą „umilić” komuś życie:

  • Na facebookowych grupach czasem celiacy skarżą się, że rodzina nie respektuje konieczności wdrożenia diety bezglutenowej i nie zachowuje (mimo próśb) elementarnych zasad bezpieczeństwa.
  • Nastoletni weganie skarżą się czasami, że ich rodzina w ukryciu dodaje produkty odzwierzęce do zup/ sosów.
  • Podczas świąt i uroczystości wszyscy namawiają do jedzenia, próbowania, dokładają, dolewają, dokarmiają i przekonują, że „dieta” to słowo na później.

To pewnie tylko kropla w morzu problemów komunikacyjnych. Dlaczego piszę o komunikacji? Bo za tego typu sytuacjami najczęściej stoją problemy z komunikacją i problemy z… mówieniem NIE.

Czym jest asertywność, a czym asertywność nie jest?

Nie zamierzam tu pisać żadnych definicji, bo w sieci jest ich zatrzęsienie. Napiszę Ci, czym jest dla mnie asertywność i dlaczego cały czas się jej uczę.

Asertywność jest dla mnie umiejętnością wyrażania swojego zdania i uczuć, a także ich obroną. Słowo obrona sugeruje pewną waleczność – zgadza się. Jednak grunt to nie mylić waleczności z agresją i atakowaniem innych. Obrona swoich praw nie może przecież naruszać praw innych ludzi.

czym jest asertywność? jak nauczyć się asertywności?

Niestety w rozmowie o zwyczajach żywieniowych często dochodzimy do punktu, w którym pojawia się agresja po jednej ze stron lub (co gorsza) po obydwu stronach. Niezależnie od tego, czy przeanalizujemy dyskusje internetowe, czy rozmowę rodzica z dziadkami, którzy podrzucają wnukowi słodycze, to bardzo często widać tam znamiona braku empatii i zrozumienia dla innego punktu widzenia.

Przejdźmy więc teraz do praktyki. Mam nadzieję, że moje rady pomogą Ci asertywnie zawalczyć o spokojne święta czy inne spotkania rodzinne. Mam nadzieję, że dzięki nim zrozumiesz wagę i sens uczenia się asertywności. W temacie Twojego stylu żywienia będzie to bardzo pomocne.

Jak być asertywnym na spotkaniach rodzinnych i jak dać radę na diecie w święta?

Najpierw odpowiedz sobie na pytanie, czego naprawdę chcesz. Czy chcesz zadbać o swoje zdrowie? Czy Twoim priorytetem jest dobre samopoczucie? Czy chcesz i możesz pozwolić sobie na jakieś odstępstwa od diety w święta? Jakie są Twoje wartości? Zastanów się, a później przepuść moje rady przez sito Twoich własnych priorytetów.

Jak być asertywnym na spotkaniach rodzinnych?

Jeden grzech żywieniowy to… tylko jeden grzech żywieniowy

Czy na co dzień prowadzisz zdrowy styl życia? Dbasz oto, aby Twoja dieta była zbilansowana i obfitowała w nieprzetworzone produkty roślinne? Unikasz cukru i niezdrowych tłuszczów? Jeśli na wszystkie pytania możesz odpowiedzieć TAK, to informuję Cię, że zjedzenie jednego kawałka makowca naprawdę nie zrujnuje Twojego zdrowia. Pod warunkiem, że nie opędzlujesz od razu kilku kawałków, ale to już wiesz najlepiej Ty.

Mnie też czasem zdarza się zjeść coś mniej zdrowego, a nawet mocniej przetworzonego. Może niekoniecznie w święta, bo tych nie obchodzę hucznie, ale chociażby w podróży, kiedy ilość opcji jest dość skromna. Nie jestem tzw. freakiem żywieniowym, choć pewnie niektórzy uważają mnie za ekstremalnie poprawną dietetycznie. Otóż wcale tak nie jest. Kiedyś o tym na pewno napiszę.

zdrowe batony asertywność przy stole

Ważne jest jednak przede wszystkim to, czy masz ochotę na ten „grzech”. Bo jeśli masz zgrzeszyć tylko dlatego, że ktoś Cię o to prosi, a później czuć się z tym źle, to jest to zupełnie bez sensu. Lepiej porozmawiać i wyjaśnić zwięźle, że nie sprawi Ci to przyjemności. Jak to zrobić? Zaraz do tego dojdziemy.

Wskazania medyczne są bezdyskusyjne

O ile zjedzenie niewielkiej ilości cukru raz na jakiś czas nie zaszkodzi zdrowemu człowiekowi, o tyle zjedzenie niewielkiej ilości glutenu bardzo zaszkodzi np. osobie chorej na celiakię. O ile nie umrzesz, jeśli zjesz jednego batonika z tłuszczami trans kilka razy w roku, o tyle wystawienie się na działanie alergenu może skutecznie zepsuć alergikowi święta, czy inny czas spędzony z rodziną.

Wskazania medyczne są więc dla mnie bezdyskusyjne i jeśli rodzina nie jest w stanie tego zrozumieć (bądź nie chce tego zrozumieć) to jest to już głębszy problem rodzinny i trzeba popracować nad komunikacją.

Masz prawo do swoich decyzji

Wiem, że część ludzi jest w stanie zrozumieć pewne uwarunkowania dietetyczne, o ile wynikają one ze wskazań medycznych (patrz: punkt wyżej). Kiedy jednak okazuje się, że ktoś w imię ideologii, przekonania czy profilaktyki zdrowotnej nie je np. mięsa, nabiału, jaj, słodyczy czy też chociażby żywności przetworzonej, to zaczyna się krucjata. Przecież trzeba pomóc człowiekowi przestać błądzić!

Moim zdaniem świadoma decyzja człowieka nie jest mniej ważna niż wskazanie medyczne. Działanie wbrew sobie również może odbić się na zdrowiu, tyle że psychicznym. Tak długo, jak nikomu nie czynimy krzywdy naszym zachowaniem czy podjętymi decyzjami, to nikt nie ma powinien ingerować w tę sferę naszego życia.

Pamiętaj też jednak że owe próby ingerowania w Twoją dietę czy styl życia mogą wynikać z troski najbliższego otoczenia. Warto wtedy, w miarę możliwości, wyjaśnić i uspokoić rodziców, dziadków czy inne troskliwe osoby, że działamy racjonalnie i korzystamy z opinii czy opieki specjalistów (np. oficjalnych rekomendacji żywieniowych, opieki dietetyka, lekarza etc.).

Przygotuj swoje jedzenie

To najprostsze i najbardziej genialne rozwiązanie. Gdy odwiedzam bliskich, zwykle zabieram ze sobą jedzenie i mam problem z głowy. Przy okazji jest to świetny sposób na edukowanie innych i pokazywanie, że świat nie kończy się na tradycyjnej, polskiej kuchni.

Mazurek wegański asertywność przy stole

Oczekiwanie od innych, że dostosują się do naszych wymagań, skoro sami jedzą tradycyjnie i nie mają często pojęcia na temat tego, jak zabrać się do gotowania dla nas, jest nierealne.

Inną rzeczą jest faktycznie to, że ktoś komu na nas bardzo zależy, często poświęca swój czas na edukację własną i stara się zrobić co dla nas. Jednak oczywiście nie powinniśmy tego wymagać, bo nie każdy jest zręczny w kuchni i czuje (że tak napiszę dyplomatycznie) imperatyw.

Niech podam tu przykład mojej mamy, która jadła kiedyś bardzo tradycyjnie, a aktualnie robi najlepszy, wegański rosół na świecie i potrafi zrobić najlepsze kotlety roślinne na bazie kasz i roślin strączkowych.

Można? Można! Jednak póki w Waszej rodzinie nie objawił się taki gorliwy neofita, który jest w stanie dla Was zmienić swoje gotowanie o 180 stopni, to naprawdę warto po prostu brać ze sobą jedzenie na imprezy rodzinne i oszczędzić sobie zawodu, czy też po prostu dolegliwości.

Dostarcz rodzinie alternatywne pomysły

Nie chcesz, aby rodzina kupowała słodkie prezenty Twoim dzieciom? Uważasz, że są pełne cukru, tłuszczów trans i wielu innych składników, których nie chcesz widzieć w ich diecie? Mam dokładnie tak, jak Ty.

Zrozum jednak, że niektóre osoby traktują słodkie upominki jako sposób na wyrażenie pozytywnych uczuć. I Ty i ja dobrze wiemy, że są na to lepsze sposoby, ale nie nauczymy tego nikogo w miesiąc i nie zmienimy podejścia tej osoby natychmiast (a czasem nie uda się to nigdy).

Co zatem zrobić? Warto podsunąć alternatywy. Jakiś czas temu popełniłam wpis o tym, jakie zdrowe słodycze kupić dziecku. Podeślij bliskim konkretne produkty i podaj miejsce ich zakupu. To naprawdę może się udać!

Naucz się odmawiać

Siedzisz przy stole, a ciotka Bożena nie ustępuje. No musisz spróbować jej serniczka, bo przecież jej serce rozpadnie się na kawałki. Nie możesz sprawić jej przecież przykrości.

Jeśli nie chcesz lub nie możesz zjeść tego serniczka, to nie ma bata. Musisz się nauczyć asertywnie odmawiać. Asertywna odmowa to nie generowanie awantury czy potajemne wyrzucanie serniczka do śmieci, ale to już wiesz. Nie musisz się też tłumaczyć.

asertywność przy stole jak odmawiać?

Nie znaczy to oczywiście, że masz powiedzieć samo „NIE”. W końcu zależy Ci na relacji z ciotką Bożeną. Możesz wyjaśnić, z czego wynika Twoja decyzja, ale nie musisz tłumaczyć, dlaczego podejmujesz taką, a nie inną decyzję.

Dla przykładu:

– Ciociu, dziękuję za propozycję, ale nie spróbuję sernika.

– Nie przyjmuję odmowy! Koniecznie musisz zjeść chociaż kawałek. Tyle się narobiłam.

– Nie ciociu. Dziękuję. Nie zjem tego sernika, ponieważ nie jem sera.

Uzasadnienie jest w najlepszym tonie, jednak nie wchodź w rolę winowajcy czy kogoś kto musi usprawiedliwić swoje zachowanie. Czyli pamiętaj o schemacie:

ODMOWA + ZWIĘZŁY POWÓD + ew. wyrażenie podziwu/ uznania etc.

Czyli całość może wyglądać mniej więcej tak:

Ciociu, dziękuję za propozycję, ale nie spróbuję sernika. Nie jem sera. Choć muszę przyznać, że Twoje wypieki są arcydziełem sztuki. Ilekroć na nie patrzę to zastanawiam się, jak Ty to robisz, że każdy kształt wydaje się idealny. Minęłaś się z powołaniem.

lub na przykład:

Ciociu, dziękuję za propozycję, ale nie spróbuję sernika. Nie jem sera. Choć muszę przyznać, że bardzo mi miło, że tak się o nas troszczysz i przygotowałaś tyle specjałów. Miło mieć tak troskliwych ludzi wokół siebie.

Można obrócić tę odmowę w sposobność do budowania relacji. Powiedz np., że ciocia może sobie zarezerwować kolejny weekend na odwiedziny, bo specjalnie dla niej przygotujesz sernik bez sera – taką pyszność, o którą by Cię nigdy nie podejrzewała. Opowiedz o tym, jak zmiana diety zmusiła Cię do poszukiwania nowych smaków. Ale to tylko opcja dla rodzin otwartych na nowości. ;-)

Korzystaj też z żartu, który bywa najlepszym ratunkiem. W takich sytuacjach poczucie humoru potrafi rozładować wiele trudnych sytuacji. 

Nikt nie powiedział, że asertywna odmowa jest prosta. Nie jest. Szczególnie jeśli mowa o kontaktach rodzinnych. Potraktuj to jednak jako wyzwanie i naukę. Tak naprawdę każdego dnia możemy się ze sobą komunikować lepiej. Święta to najlepsza okazja, aby się tego uczyć.

Taka komunikacja to nawyk. Nie nauczysz się jej w kilka chwil. Warto poćwiczyć samodzielnie przed lustrem. Czasem będziesz w szoku słysząc, jak wyraźnie i zdecydowanie mówisz NIE. Ja byłam w szoku, kiedy usłyszałam ze swoich ust pierwsze NIE. Czasem to my sami mamy większy problem z odmawianiem niż nasza rodzina, wierz mi.

Pamiętaj o swojej (ograniczonej) odpowiedzialności

A ponad wszystko pamiętaj, że nie możesz i nie musisz ponosić odpowiedzialności za to, że konkretni członkowie rodziny produkują jedzenie, którego nie możesz i nie chcesz zjeść. Nie możesz ponosić konsekwencji tego, że produkują go za dużo.

Jedyna rzecz, którą możesz zrobić, to odpowiednio wcześniej poinformować, czego nie możesz i nie chcesz jeść oraz, że planujesz przynieść swoje jedzenie, aby nie robić nikomu problemu.

Tak naprawdę każdy z nas jest odpowiedzialny jedynie za swoje zdrowie i swoje wybory.

dieta w święta jak odmawiać

Zachowaj konsekwencję

Dla osób, które wiedzą, czego chcą, czego potrzebują i czego nie mogą zaakceptować, ten punkt będzie na pewno oczywisty.

Jednak często zdarza się, że w okresie świątecznym narzucamy sobie pewne ograniczenia, które spełzają na niczym, ponieważ są zbyt radykalne, jak na ten czas, a rodzinne techniki perswazji działają.

Jeśli będziesz deklarować, że unikasz słodyczy, a za kilka chwil dasz się skusić babci Basi na kolejny kawałek ciasta to pamiętaj, że rodzina uzna, że Twoje postanowienia są do złamania i nie są wiążące – także w przyszłości.

Oczywiście nie o to chodzi, że nie możesz złamać postanowień. Jeśli masz ochotę to łam lub daj sobie po prostu dyspensę na święta, ale wtedy proszę mi tu nie biadolić, że ktoś z rodziny nie szanuje Twoich postanowień.

konsekwentne odmawianie asertywność w święta

Określ swoje granice i pamiętaj o granicach innych ludzi

Ktoś kiedyś powiedział, że jest taka granica cierpienia, po przekroczeniu której zaczyna się błogi uśmiech. Każdy z nas ma taką granicę, ale również każdy z nas wie dokładnie, do którego momentu jest w stanie tolerować niewiedzę i niefrasobliwość innych.

Ja na przykład bardzo dużo jestem w stanie znieść w kontekście mojej osoby. Granica natomiast jest znacznie bliżej w przypadku mojego dziecka. Żeby to wyjaśnić wprost: nie akceptuję żadnych sugestii dotyczących zasadności naszych zwyczajów i wyborów żywieniowych w kontekście mojej córki. Tak samo jak nie akceptuję działania wbrew naszej woli (jako rodziców).

Dlaczego? A no dlatego, że jestem odpowiedzialną mamą i dbam o to, aby moje dziecko dobrze jadło. Jeśli podjęłam decyzję, że moja córka na co dzień nie je wysoko przetworzonych produktów, kupnych słodyczy etc. to tak ma po prostu być. I żadna zasmucona ciocia, babcia czy zatroskany wujek czy dziadek tego nie zmieni.

Kto może zmienić? Np. dietetyk czy lekarz, do których zwracam się po poradę. Reasumując: czyjeś zwyczaje żywieniowe nie są i nie będą dla mnie nigdy żadną wykładnią i nie życzę sobie prób wywierania wpływu na nasze, odpowiedzialne decyzje.

To działa oczywiście w dwie strony. Jeśli ktoś mnie zapyta o zdanie, to oczywiście zawsze odpowiem. Jednak jeśli nie jestem pytana o zdanie, to na pewno nie będę biadolić nad dzieckiem kuzynki czy koleżanki, że pije za dużo coli czy że je produkty, które nie powinny się znaleźć w diecie dzieci. Oczywiście nie powiem, że mnie to nie rusza. Rusza i to jak! Ale wiem też z autopsji, że każdy człowiek musi być wewnętrznie gotowy na zmianę i jeśli nie będzie gotowy, to do zmiany po prostu nie dojdzie.

My, swoimi zwyczajami, też możemy być impulsem do zmian w naszym otoczeniu, chociażby w kontekście:

  • ograniczenia produktów odzwierzęcych,
  • ograniczenia cukru,
  • zwiększenia udziału warzyw i owoców w diecie, etc.

Dlatego ważne jest, aby być asertywnym, a nie agresywnym. Istotne, żeby być zdecydowanym i bronić swoich granic przy jednoczesnym szanowaniu granic innych.

Mam nadzieję, że Twoje każde święta i spotkania rodzinne będą upływały w spokoju i szacunku do siebie nawzajem. I w zdrowiu oczywiście. Cudnych świąt Ci życzę – każdego dnia.

wegańska i bezglutenowa wielkanoc zając

 

Oceń artykuł jako czytelnik: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (20 ocen, Średnia: 4,90 z 5)
Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się edukacją. Wspieram innych między innymi w budowaniu lepszych nawyków. Blog ten jest zapisem moich inspiracji zdrowotnych, kulinarnych i nie tylko.

Chcesz się dowiedzieć czegoś nowego?

7 komentarzy do “Jak być asertywnym przy stole? Jak dać radę na diecie w święta?”

  1. ja bardzo lubię nasze rodzinne spotkania u babci i dziadka. A lubię jeszcze bardziej odkąd nie jestem już dzieckiem czy nastolatką i nie słyszę ciągle Madziu zjedz to zjedz tamto ty nic nie jesz (a jem ciągle). Teraz jestem dorosła i obrywa się młodszym w rodzinie niestety. Ale gdy będę miała swoje dzieci zareaguję tak samo jak Ty, nie ważne co powie babcia ciocia czy wujek, zdrowie mojego dziecka będzie ważniejsze od tego co sobie pomyślą inni tym bardziej, że każdy wie że kupne przetworzone słodycze są niezdrowe.
    Osobiście będę miała małą przeprawę z rodziną bo mięsa nie jem dopiero od kilku miesięcy a nabiału i innych produktów odzwierzęcych jeszcze krócej.
    Wiem, że będą kwękać ale ja już dawno przestałam się tym przejmować:)
    bardzo dobry post:)

  2. Wspaniale wiedzieć, że człowiek nie żyje sam w przekonaniu, że w celebrowaniu świąt nie chodzi o przyrządzanie gór jedzenia, nie wszystko musi być temu podporządkowane i można uniknąć nerwowej atmosfery, którą to nadmierne gotowanie i sprzątanie generuje. Odmawianie w tradycyjnej rodzinie jest trudne i choć zdarza mi się ulec, to z każdym momentem czuję się silniejsza, zwłaszcza po przeczytaniu takiego wpisu. Dziękuję za to i serdecznie pozdrawiam.

  3. Fajnie, że przygotowałaś taki obszerny wpis w tym temacie. Zdecydowanie dziękuje Ci za to, że podkreśliłaś aby odmowa była asertywna, a nie agresywna (choć przyznam że jeśli po raz setny odmawiasz zjedzenia, np. sera, którego nie jesz od X lat i namawiająca osoba o tym wie,male może jednak tym razem się uda…potrafi podnieść ciśnienie ;) ).
    Wystarczy odpowiedzieć (po raz kolejny ;) ) z uśmiechem, ale stanowczo nie dziękuje. Dla mnie zdrowie i moje samopoczucie jest najważniejsze, bo to ja po spożyciu danego jedzenia będę się źle czuć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *