5 rad zanim zaczniesz odchudzanie

Chcesz schudnąć. Zależy Ci na zadbaniu o swoje zdrowie. Do tej pory Twoja dieta pozostawiała wiele do życzenia. Czas to zmienić! Ruszasz na całego. Przechodzisz na dietę, działasz i w pewnym momencie gdzieś to wszystko zaczyna się rozjeżdżać. Zaczyna Cię to przerastać. Czujesz, że nie dasz rady. Rzucasz wszystko w diabły, kiedy nie możesz realizować 100% normy. Co zrobić, aby tak to wszystko się nie skończyło?

Jeśli wolisz słuchać, zamiast czytać, ten podcast znajdziesz na Spotify (i pozostałych serwisach podcastowych) oraz na YouTube:

1. Nie katuj się i zacznij jeść

Wiesz, że czasem, żeby schudnąć, trzeba zacząć jeść? Tak po prostu: zacząć jeść. Zbyt proste, żeby mogło być prawdziwe?

Mam pod opieką wiele kobiet, które borykają się z otyłością. Ich zwyczaje żywieniowe przeczą często stereotypom i przekonaniom, jakie wiele osób ma na temat ich stylu żywienia. Nie, nie opychają się chipsami czy batonikami. Czasami wręcz przeciwnie: jedzą niekiedy tak mało, że ja nie wytrzymałabym jednego tygodnia na tak ubogiej w kalorie diecie. O wartościach odżywczych nie wspominając. W ich żywieniu jest zdecydowanie za mało zdrowych produktów i pełnowartościowych posiłków.

zanim zaczniesz odchudzanie rady dietetyka

Jakiś czas temu rozmawiałam znowu z jedną z moich podopiecznych. Nasza współpraca trwa dość krótko i polega na edukacji żywieniowej. Od niedawna ta pani, nazwijmy ją Bożena, włączyła nieco bardziej regularne posiłki. Brakuje jej jeszcze trochę do takiej regularności, która byłaby wskazana przy jej schorzeniach, ale nie marudźmy, bo pani zaczęła w ogóle jeść i w krótkim czasie zrobiła postępy. Na szczęście ma dość dużą świadomość żywieniową, więc potrafi przygotowywać zdrowe i apetyczne posiłki.
Rozmawiałyśmy i pani Bożenka na moje pytanie o to, jak się czuje po wprowadzeniu zmian w żywieniu, odpowiada:

Pojawiło się u mnie takie dziwne uczucie w żołądku.

To chyba głód?

Ta pani zaczęła odczuwać głód, co wcześniej nie miało miejsca! Nie znała uczucia głodu i zastanawiała się w ogóle, jakie to doświadczenie. Wystarczył krótki czas zadbania o siebie i już organizm daje znać, że zasługuje na dobre, odżywcze jedzenie. I waga idzie w dół.

I myślę sobie, dlaczego tak często my kobiety właśnie przestajemy odczuwać swoje potrzeby? Również te podstawowe – fizjologiczne. Dlaczego zagłuszamy potrzebę: odżywienia, snu, relaksu, zaopiekowania się sobą? Bo wszystko i wszyscy są ważniejsi od nas… Bo nikt nas nie nauczył, że żeby pomóc innym, musimy najpierw zadbać o siebie.

Ale wystarczy czasem jeden impuls. Wystarczy czasem doświadczyć tej troski o siebie, żeby ją polubić. Mam wielką nadzieję, że pani B. ją polubi na dobre i już nigdy nie pozwoli sobie tego odebrać.

Nie katuj się więc, tylko zacznij jeść zdrowo, regularnie, odżywczo. Nie musi być perfekcyjnie.

2. Nie bierz na siebie zbyt za dużo

Niekiedy początki poprawienia swojej diety to nic innego jak macanie się ze sobą:

– Co przejdzie, a co nie?
– Co zasmakuje, a czego absolutnie nie tknę?
– Co wywoła u mnie dolegliwości, a co nie?
– Co da mi satysfakcję z posiłku, a co sprawi, że będę się czuła jak gdyby mi odebrano najważniejszą przyjemność codzienności?

Dlatego nie wierzę w uniwersalne diety, które sprawdzą się u wszystkich. Trzeba się napróbować i naszukać swoich rozwiązań w obrębie tych rekomendowanych i dopuszczalnych przy naszym stanie zdrowia.

Dlatego uwaga! Jeśli kiedyś byłaś u dietetyka i dostałaś dietę, ale ci nie podpasowała i ją rzuciłaś w diabły to… nic. Nie znaczy to absolutnie, że „zdrowa dieta nie jest dla ciebie” czy że „nie nadajesz się do tego całego zdrowego odżywiania”. Znaczy to tylko, że akurat kilka dań ci nie podpasowało i potrzeba większej indywidualizacji, analizy tego jak żyjesz, co lubisz i czego potrzebujesz. I trzeba też dużo cierpliwości. Nie poddawaj się i szukaj swojej drogi. Zdrowe odżywianie może być proste (nie mylić z „łatwym”), tylko trzeba cierpliwości. Tylko i aż.

Rzuciłaś kiedyś dietę w kąt? Może usiądź do niej raz jeszcze i weź z niej to, co na ten moment możesz i chcesz wziąć? Ale nie poddawaj się, dobra? Chodzi po prostu o to, żeby zmieniać to, co dasz radę zmieniać i iść powoli do przodu.

metoda małych kroków odchudzanie kobieta krajobraz

3. Doceniaj się

Mam taki układ z niektórymi moimi podopiecznymi, że przesyłają mi na Messengerze czy WhatsAppie swoje posiłki. Później je często omawiamy, korygujemy albo są dla mnie po prostu pomocą przy układaniu diet. Wiem, co kto lubi, po jakie produkty sięga i potrafię wtedy lepiej dopasować jadłospis do kubków smakowych i nawyków danej osoby.

No wiec ostatnio pewna pani przesłała mi zdjęcie swojego posiłku. Język wszedł mi nie powiem gdzie. Było kolorowo, odżywczo, idealnie – biorąc pod uwagę, że tego dnia nie miała pomysłu, co zjeść na obiad (pisała mi o tym wcześniej). Podziw! I uwaga! Co ta pani mi napisała? Że niestety TYLKO taki obiad dała radę zrobić. A posiłek był naprawdę spoko.

Doceniaj siebie i swoje działania! Doceniaj się za to, że mimo zmęczenia po pracy i wszechobecnego stresu, napięcia, problemów, jesteś w stanie zrobić danie z dużą ilością warzyw zamiast sięgać po kanapkę z wędliną, jakiegoś gotowca czy słodycze.
Nie musi być idealnie. Wystarczy jak będzie ciut lepiej niż dotychczas.

4. Przypomnij sobie, kiedy i dlaczego było lepiej

Kiedy czujesz, że jesteś w martwym punkcie… Że powinnaś jeść zdrowo, ale nie jesz. Że powinnaś zadbać o zdrowie, ale tego nie robisz. W sumie nawet nie wiesz, dlaczego. Po prostu nie robisz nic, choć powinnaś… Wtedy właśnie zastosuj tę technikę.

Używam jej pracując z tymi pacjentami, którzy znaleźli się właśnie w takim martwym punkcie niemocy. Wiedzą, że powinni coś zrobić, ale nie robią nic i toną w dolegliwościach oraz dyskomforcie. I wtedy właśnie pomagają często tzw. „pytania o wyjątki”.

„Wyjątki” to wszystkie te okresy w życiu, kiedy Twoje problemy były mniejsze i radziłaś sobie lepiej. Kiedy dolegliwości były mniej uporczywe, nie było dyskomfortu (lub był znacząco mniejszy). Co sprawiało, że było lepiej (np. z Twoim żołądkiem, refluksem, jelitem drażliwym, witalnością i energią etc.)? Co takiego robiłaś, że samopoczucie było lepsze? Co było pomocne? Jakie rozwiązania ci się sprawdzały wtedy?

Jedna z moich ostatnich sesji pokazała mi, jak ta technika jest intuicyjna i naturalna dla naszego umysłu. Moja podopieczna (nazwijmy ją Zosią) odnowiła ze mną kontakt po długim czasie. Przez ten czas niestety stało się wiele złego w obrębie stylu żywienia i jej dolegliwości się bardzo nasiliły. Odezwała się więc do mnie po długiej przerwie i podczas rozmowy padło z jej ust stwierdzenie:

Pani Agnieszko, pamięta pani te moje wspaniałe 2 miesiące, kiedy tak dobrze się czułam?

Pamiętałam doskonale, ale najważniejsze, że pani Zosia pamięta to jeszcze lepiej niż ja i wie dokładnie, co zrobić, żeby tak było znowu. I nie muszę jej przekonywać do tego, że warto, bo ona tego sama doświadczyła i wie, co działało.

kobieta dbanie o siebie pytanie o wyjątki

Dlatego też, paradoksalnie, wprowadzenie pozytywnych zmian w diecie ma sens nawet wtedy, gdy je za chwilę porzucimy. ;-) Bo po czasie mamy porównanie i pamiętamy, co i jak działało. I możemy się do tych doświadczeń odnieść i do nich wrócić czując sens tego działania. Możemy odwołać się do swoich umiejętności i nawyków, które wtedy posiedliśmy. Możemy raz jeszcze skorzystać z kompetencji, które wtedy zbudowaliśmy.

Pytanie do Ciebie: czujesz się teraz nie tak, jakbyś chciała? Przypomnij sobie te momenty, kiedy było dobrze albo lepiej niż teraz. Co wtedy zadziałało? Co ci pomogło? Jak to osiągnęłaś? Wiesz? To powtórz to działanie małymi kroczkami właśnie teraz.

5. Daj sobie prawo do zatroszczenia się o siebie

Wszystko jest do ogarnięcia:

– Wiedzę żywieniową można zdobyć/usystematyzować;
– Gotowania można się nauczyć;
– Do nowych smaków da się przyzwyczaić;
– Dobre nawyki można zbudować w ciągu niedługiego czasu.

Pod warunkiem, że…
…uznamy, że jesteśmy ważne dla siebie samych.

Że potrzeby innych/praca/wstaw dowolne nie są ważniejsze od naszych potrzeb.

I to niby taka oczywistość, ale sporo kobiet przewraca się o nią wyjątkowo często.

Mam dużo klientek, które już doskonale wiedzą, jak powinny jeść, co zmienić, co wdrożyć, ale nie robią tego, bo „coś” zawsze im przeszkadza. I będzie zawsze przeszkadzać. O ile nie zrobimy z tym nic. O ile nie damy sobie prawa do zaopiekowania się sobą.

troska o siebie kobieta rady dietetyka

Zaopiekowanie się sobą to nie zawsze trzymanie się jakiejś wyśrubowanej, idealnej diety i turbo-treningów.

Dbanie o siebie to też chociażby spacer.
Dbanie o siebie to np. regularne jedzenie nieidealnych, ale odżywczych posiłków.
Dbanie o siebie to zrobienie sobie przerwy w pracy na drugie śniadanie zamiast połykania w całości czegokolwiek przed komputerem.
Dbanie o siebie to pójście do sklepu po warzywa i ugotowanie sobie zupy na dwa (a nawet, pal licho, trzy dni) i wzięcie jej do pracy zamiast głodzenia się lub zjadania prawie codziennie ciasteczek.
Dbanie o siebie to spokojna i smaczna kolacja zamiast wieczornego odpisywania na służbowe maile.
Dbanie o siebie to zrozumienie, że nie ma dobrego samopoczucia przy niedosypianiu, niedojadaniu i nieszanowaniu swoich potrzeb.

Nie wiem. Może boisz się, że świat powie NIE, jeśli powiesz mu, że też masz potrzeby? Ja się czasem chyba boję, ale uczę się nie bać.

Słuchałam jakiś czas temu wywiadu z Natalią de Barbaro. I użyła kilku pięknych sformułowań. Jednym z tych, które najmocniej weszły we mnie było:

Byłam ZASTARANA

na śmierć.

Niektóre z nas starają się faktycznie na śmierć realizować powinności, obowiązki, potrzeby innych. Udowadniamy, że wszystko potrafimy i możemy, zostawiając zadbanie o siebie na przyszłe czasy, kiedy będzie jakaś magiczna przestrzeń. Kiedy zasłużymy?

Otóż nie będzie przestrzeni, jeśli same jej sobie nie stworzymy. I będziemy dalej w czarnej duszy: zastarane i zorane, z nadwagą, niedowagą, refluksem, brakiem energii, insulinoopornością, frustracją, wrzodami, jelitem drażliwym (wstaw dowolne, bo to zupełnie nieistotne). Przede wszystkim jednak będziemy cholernie zmęczone…

Więc zanim zaczniesz się odchudzać, zanim rzucisz się w wir zmian dietetycznych, przemyśl te kwestie. To ważne, żeby wszelkie działania były dla Ciebie samej wspierające, a nie dołujące czy „przemocowe”.

Życzę Ci przede wszystkim, żeby wszelkie zdrowe nawyki żywieniowe, które wprowadzisz, miały charakter trwały i abyś była z siebie dumna. Trzymam za Ciebie kciuki i zatroszcz się o siebie, a organizm na pewno Ci podziękuje.

Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się dietetyką, żywieniem i propagowaniem zdrowych nawyków. W skrócie: Pomagam ludziom lepiej żyć, dzięki temu że lepiej jedzą. Znajdziesz tu inspiracje zdrowotne, kulinarne i nie tylko.

Zasubskrybuj kanał YouTube AgaMaSmaka

Wolisz oglądać zamiast czytać?

Zasubskrybuj kanał YouTube

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *