Opublikowano Kategorie: Artykuły

Jak można jeść wodę z trawą i zachwycać się brokułem? Patologia!

Nasze preferencje smakowe mogą ulegać pewnym zmianom. Jak wielkim? Czy skoro nie znosisz jakiś zdrowych produktów, jest szansa, że je kiedyś polubisz? Jakie to ma znaczenie dla kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych?

preferencje smakowe kalafior zielony blogerka bloh o zdrowiu AgaMaSmaka

Ale paskudne. Jeść się tego nie da… Porażka…
O Boże, jakie to pyszne. Kosmos!
Świetne! Włączam na stałe do naszego menu.

Tak czasem wygląda zapis komentarzy pod moimi (i nie tylko moimi) przepisami. Z resztą z pewnością i Ty toczysz czasem rozmowy ze znajomymi, z których wynika, że coś pysznego dla Ciebie jest niezjadliwe dla kogoś innego.

Od znajomych od lat słyszę pytanie:

Nie jesz glutenu i mięsa? To, co Ty jesz?

albo stwierdzenia typu:

Nie wyobrażam sobie zrobić zupy bez mięsa. Jak można jeść taką wodę z trawą?

roślinne danie wegańskie

Też kiedyś jadłam mięso i też nie wyobrażałam sobie, jak można zrobić zupę bez jego dodatku. Choć kiedyś to ja nie wyobrażałam sobie, jak w ogóle można ugotować zupę, bo do kuchni wchodziłam tylko po to, żeby coś podgrzać w mikrofali. Odwiedzałam za to namiętnie kebaby i inne fast foody. Warzyw jadłam niewiele. Pomidor na kanapce i sos na pizzy – mniej więcej tak.

Teraz wcinam ze ślinotokiem ugotowane na parze brokuły. Zajadam się delikatnie doprawioną paćką z soczewicy czy z zupą, która z lekka zalatuje siankiem (dodatek komosy czy amarantusa robi swoje). I najgorsze: mnie to naprawdę smakuje!

A dlaczego to piszę? Bo mam kilka przemyśleń dotyczących percepcji smaku u osób, z którymi pracuję. Może Ci się to przyda w zmianie nawyków żywieniowych.

Nasz odbiór różnych smaków się zmienia, więc jeśli raz Ci coś nie zasmakowało, nie zniechęcaj się.

Nie znosiłam kiedyś mleka sojowego, a teraz płatki owsiane czy kawa z nim to dla mnie coś najpyszniejszego na świecie. Przyzwyczajałam się do niego stopniowo mieszając mleko krowie (z którego wtedy rezygnowałam) z sojowym. Oczywiście wiedziałam, że jeśli po kilku tygodniach dalej nie będzie mi smakowało, nie będę się katować. Ale zaczęło smakować i zadziało się to całkiem szybko.

soja mleko sojowe

Analogicznie: większość produktów, które mi teraz smakują, jeszcze 15 lat temu wyrzuciłabym do śmietnika. Serio. Tak samo dzieje się w toku pracy z moimi podopiecznymi. Nie ma tygodnia, żebym nie otrzymywała wiadomości pod tytułem:

Pani Ago, to naprawdę smakuje całkiem nieźle. Jestem w szoku.

Każdy z nas ma różne preferencje, ale i przyzwyczajenia, które determinują nasze smaki. Na część z nich mamy wpływ!

Część z naszych preferencji smakowych może wynikać z genetyki. Nie żartuję. Tak jest chociażby ze smakiem gorzkim. Na odbiór pewnych smaków może mieć wpływ również wiek: seniorzy dla przykładu inaczej niż osoby młodsze odbierają smak gorzki czy słodki.

Jednak w wielu przypadkach nasze preferencje smakowe wynikają z nawyków żywieniowych budowanych latami. Mój mąż nie wyobrażał sobie kiedyś zjedzenia jajka bez majonezu Kętrzyńskiego (pochodzi z Kętrzyna, więc kulinarny patriotyzm lokalny zobowiązuje).

Jedna z moich klientek na niedzielny obiad musi mieć schabowego smażonego na (niemal) głębokim tłuszczu i na pierwszej konsultacji powiedziała mi, że na wszystko się zgodzi, ale schabowego nie odda, bo tak od lat wyglądają u niej obiady rodzinne.

Mój kolejny klient z powodzeniem wprowadził rośliny strączkowe do diety, ale je je tylko w formie kotletów/burgerów, bo przez całe życie jadł kotlety i dzień bez kotleta jest dla niego dniem straconym.

kotlet roślinny wegeburger

Nasze działania są sumą naszych nawyków i czym prędzej to zrozumiemy, tym skuteczniej będziemy nimi zarządzać. Jak? Modyfikując je delikatnie. Zachowując pewne, najważniejsze dla nas elementy, aż w końcu: wprowadzając nowe nawyki (czyt. potrawy, kombinacje składników), które pokochamy równie mocno co schaboszczaka na głębokim tłuszczu.

Powtarzam zawsze, że dieta (czyli sposób odżywiania) nie powinna być karą i jedzenie powinno nam smakować, ale… nie za bardzo. ;)

Nie wyobrażam sobie jeść tego, co mi ewidentnie nie smakuje. Lubię czerpać radość z posiłku, ale wiem też, że zwodnicza bywa zbyt wielka smakowitość dań. Z kilku przyczyn. Po pierwsze ze względu na kontrolę spożywanych ilości jedzenia. Zwykle, jeśli coś jest wybitne, zjadamy tego więcej. Dużo osób traci wręcz kontrolę nad tym, ile konsumuje. Często to, co nam bardzo smakuje zawiera sporo tłuszczu, cukru, a czasem i jednego i drugiego – kombinacja szczególnie uciążliwa dla osób odchudzających się.

Tak więc: głowa do góry. Nie zniechęcaj się od razu. Szukaj nowych smaków. Czerp radość z jedzenia, ale unikaj też zbyt częstej ekspozycji na zbyt pyszne rzeczy, bo wtedy praca nad nawykami będzie zdecydowanie cięższa.

Oceń artykuł jako czytelnik: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 ocen, Średnia: 5,00 z 5)
Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się dietetyką, żywieniem i propagowaniem zdrowych nawyków. W skrócie: Pomagam ludziom lepiej żyć, dzięki temu że lepiej jedzą. Znajdziesz tu inspiracje zdrowotne, kulinarne i nie tylko.


Zasubskrybuj kanał YouTube AgaMaSmaka

Wolisz oglądać zamiast czytać?

Zasubskrybuj kanał YouTube

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *