Opublikowano Kategorie: drugie daniakolacjeobiadyPrzepisy

Wegański, bezglutenowy, jaglany burger

Zdarzyło nam się ostatnio zjeść pysznego i bezglutenowego burgera (wyjazdowo) i wzięła mnie wielka chęć na powtórzenie tego smaku. Smak oczywiście wyszedł zupełnie inny, bo też i innymi składnikami dysponowałam, ale rodzina zajadała się bez opamiętania, a i ja przyznam również. Burger wyszedł wspaniały! Takie burgery to naprawdę świetny pomysł na obiad na dwa dni.

weganski-bezglutenowy-burger-kotlet-przepis-zdrowy-2

Na co?

Jeśli lubisz przepisy z kaszą jaglaną to jest to coś dla Ciebie. Burgery nadadzą się na niestandardowy obiad lub kolację, na urozmaicenie i przede wszystkim na przekonanie mięsożerców, że wegeburger to bardzo fajny smak i samo zdrowie. :-)

weganski-bezglutenowy-burger-kotlet-przepis-zdrowy-7

Czego potrzebujesz?

Przyda się garnek, piekarnik wraz z blachą i papierem do pieczenia.

weganski-bezglutenowy-burger-kotlet-przepis-zdrowy-6

Składniki:

do przygotowania „kotleta”:
  • 1 szklanka kaszy jaglanej (po ugotowaniu ok. 4 szklanki; koniecznie przeczytaj, jak gotować kaszę jaglaną),
  • 1 brokuł,
  • 1 duża cebula,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 5 kawałków suszonych pomidorów,
  • oliwa z oliwek (ok. 0,5 szklanki),
  • 1 kostka bulionu wegetariańskiego bezglutenowego (jest ich sporo na rynku, ja akurat mam szwajcarski bulion warzywny BIO),
  • 1-2 kopiaste łyżeczki płatków drożdżowych bezglutenowych (uwaga na te, do których dodawany jest słód jęczmienny!) – opcjonalnie (wzmacniają smak, ale jeśli ich nie będzie, burgery też będą smakować),
  • sezam niełuskany (kilka kopiastych łyżeczek, uprażony na suchej patelni),
  • 2 kopiaste łyżki mąki (np. gryczanej),
  • 2 łyżeczki skrobi kudzu,
  • przyprawy: sól morska lub himalajska, lubczyk, majeranek, ostra lub słodka papryka.
jako dodatek do burgera (oczywiście możliwe inne dodatki w zależności od upodobania, np. ogórek, papryka, oliwki, cebulka, sałata, rucola, roszponka etc.):
  • samodzielnie przygotowany sos lub keczup dobrej jakości,
  • na spód: kapusta pekińska,
  • na „kotleta”: kapusta kiszona oraz pomidor,
  • bułka. :-)

weganski-bezglutenowy-burger-kotlet-przepis-zdrowy-3

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną przelewamy wrzątkiem, a następnie gotujemy ok. 15 minut. 5 minut przed końcem gotowania dorzucamy brokuły. Po zakończeniu gotowania odstawiamy jeszcze pod przykryciem na kilka minut.
Po ostudzeniu kaszy z brokułami mieszamy je z pozostałymi składnikami: drobno posiekaną cebulą i pomidorami suszonymi, czosnkiem przeciśniętym przez praskę, oliwą z oliwek, płatkami drożdżowymi, prażonym sezamem, mąką i przyprawami. W połowie szklanki gorącej wody rozpuszczamy 2 łyżeczki skrobi ku(d)zu i kostkę bulionową. Gdy dokładnie to wszystko wymieszamy to dodajemy do reszty składników. Wyrabiamy ręką tak, aby powstała jednorodna masa.
Ręką formujemy burgerowe kotlety (płaskie) i układamy je na papierze do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 30 minut. Po 15 minutach przekładamy je na drugą stronę. Ostatnie 5 minut pieczenia, może być zapiekaniem z funkcją grilla. Wszystko zależy od tego, jak bardzo podpieczone chcecie mieć burgery i jak pracują Wasze piekarniki.
Wkładamy burgera, wybrane warzywa i keczup (ew. sos) w bułę. Jeśli nie chcemy buły to może frytki warzywne do towarzystwa? Zajadamy się! :)
Tu znajdziesz inne przepisy na wegańskie burgery.
weganski-bezglutenowy-burger-kotlet-przepis-zdrowy-5
Oceń artykuł jako czytelnik: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (47 ocen, Średnia: 4,98 z 5)
Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się edukacją. Wspieram innych między innymi w budowaniu lepszych nawyków. Blog ten jest zapisem moich inspiracji zdrowotnych, kulinarnych i nie tylko.

Chcesz się dowiedzieć czegoś nowego?

19 komentarzy do “Wegański, bezglutenowy, jaglany burger”

    1. spokojnie sprawdzi się każda inna skrobia (ziemniaczana/ kukurydziana) bądź nieco lnu złocistego na "zbicie" masy. :) Natomiast skrobia kud(z)u jest bardzo wartościowa więc zachęcam. :)

    1. Tak, bułka bezglutenowa acz nie jestem z niej dumna, bo nie przepadam za wypiekami tego typu. ;) produkt firmy Bezgluten (bez skrobi pszennej), pakowana po dwie sztuki. przed podaniem zawędrowała również na chwilę do piekarnika i nabrała nieco więcej "chrupkości". :)

  1. Właśnie czytałam sobie na temat prażenia nasion i orzechów i jest wiele info, że podczas obróbki cieplnej zachodza niekorzystne przemiany w tłuszczach … Transy, nie transy itp itd. Ja często do ciastek, pasztetów czy kotletów daje nasiona słonecznika, dyni, sezamu czy orzechy. Piecze się to jednak w wysokiej temperaturze… pal licho, że tracą cenne omega 3, gorzej, że wytwarzają się tluszcze trans. Co sądzisz na ten temat?

    1. Alex myślę, że to dawka czyni truciznę. Zdarza mi się dodać jakieś ziarna czy pestki do potraw obrabianych termicznie, ale robię to stosunkowo rzadko. Ilości tych produktów nie są duże. I dzieje się to rzadko. A że nie jestem osobą gustującą w fast foodach czy słodyczach z utwardzonymi tłuszczami to raczej nie obawiam się ich nadmiaru w diecie.

      1. No wiem, wiem, że dawka :) Problem w tym, że człowiek pojadłby sobie a to burgera, a to pasztety czy ciasteczka i już robi się tego nieco za dużo. W ogóle to można oszaleć od tego czytania! ;-) Jedni polecają prażyć, żeby pozbyć się mikroorganizmów i pleśni, która też nam szkodzi…inni straszą utlenianiem, nadtlenkami, transami czy wolnymi rodnikami pod wpływem ciepła…..i bądź tu człowieku mądry :)

        A zostając w temacie orzechowo-pestkowym, wspominałaś w którymś z wpisów, że moczysz. Takie moczone to jak szybko trzeba zjeść, żeby nie spleśniały? Czy muszę od razu rano?
        Czy sezam i siemię lniane też powinno się moczyć? Obawiam się, że sezam to mi przeleci przez sitko ;-) a siemię mielę w młynku i nie bardzo wiem czy mokre plus młynek to dobre połączenie ;-)

      2. Jak nie muszę prażyć czy podgrzewać to tego nie robię. Radzę to samo. Choć podejrzewam, że w przypadku pasztetu to raczej niewiele używasz tych ziaren. ;)
        Co do pleśni to kwestia odpowiedniego przechowywania. Wolne rodniki atakują nas codziennie. Grunt to odpowiednia ilość antyoksydantów w diecie. Najważniejsze Alex to nie oszaleć, bo stres też nie działa dobrze. :D

        Nie da się jeść idealnie. I organizm z naszym nieidealnym jedzeniem sobie radzi. Dlatego ważne, żeby w diecie było dużo wartościowych składników.

        Co do moczenia: raczej po kilku godzinach konsumuję. A czasem (jak jestem w pośpiechu) to nie moczę tylko płuczę. Sezamu i siemienia nie moczę. najczęściej mielę, żeby przyswoić dobro, które w nich jest. :) Mokre + młynek –> nie polecam. :D

  2. Dziękuję :) cały czas uczę się złotego środka! Dobrze, że jest Twój blog i Twoje zdroworozsądkowe podejście :)))))

  3. Zrobiłam burgery bez skrobi kudzu i płatków drożdżowych (nie mogłam dostać w mojej okolicy) ale kotleciki wyszły bardzo smaczne :).

  4. Cześć, czy sezam niełuskany można zastąpić łuskanym? Nie mogę znaleźć tego pierwszego, a nie chcę zamawiać w necie jednego opakowania. Czy ma inne walory smakowe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *