Opublikowano Kategorie: drugie daniakolacjeobiadyPrzepisyresztki z tygodnia

Kotlety buraczano-jaglane à la mielone

Dziś propozycja dla tych, którzy chcą roślinnymi sposobami osiągnąć efekt tzw. „mielonych”, a więc kotletów dość często obecnych na stołach mięsożerców. Smakowo wyszły bardzo dobre, wyraziste i „zbite” jak tradycyjne, mięsne mielone. Ta zbita struktura była szczególnie wyczuwalna po ostygnięciu. Nadają się wspaniale na obiad na następny dzień.

kotlety-buraczano-jaglane-weganskie-zdrowe-1

Na co?

Na obiad: jako dodatek do ziemniaków i surówki bądź jako burger (wtedy należy zrobić nieco większe).

Czego potrzebujesz?

Blendera, miski, piekarnika, blachy wyłożonej papierem do pieczenia.

Składniki:

  • 2 niewielkie buraki uprzednio upieczone w skórce,
  • 7 kawałków suszonych pomidorów,
  • 0,5 szklanki oliwy z oliwek (lub nieco mniej),
  • 2 duże ząbki czosnku,
  • 4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (= 1 szklanka suchej),
  • 2 niewielkie cebule,
  • 1 szklanka mąki gryczanej (z gryki niepalonej),
  • zioła i przyprawy: duża ilość lubczyku, duża ilość natki pietruszki, sól.

kotlety-buraczano-jaglane-weganskie-zdrowe-4

Przygotowanie:

Ostudzone buraki obieramy ze skórki. Miksujemy je razem z oliwą, obranym czosnkiem i suszonymi pomidorami. Nie musimy zmiksować tego wszystkiego na gładki sos. U mnie (jak widać na zdjęciach) uchowały się kawałki czosnku. ;-)

Do powstałej masy dodajemy kaszę jaglaną, obrane, pokrojone, a następnie zeszklone i ostudzone cebule oraz zioła i przyprawy. Wszystko bardzo dokładnie mieszamy.

Stopniowo dosypujemy mąkę, bardzo dokładnie mieszając. Finalnie powinna powstać jednorodna i jednobarwna masa, która się całkiem dobrze klei.

Z masy formujemy kotlety (powinny być płaskie) i układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 20 minut w temperaturze 180 stopni (góra – dół), odwracamy na drugą stronę i pieczemy jeszcze przez około 10-15 minut.

Koniecznie zerknij na pozostałe wegańskie kotlety na blogu.

kotlety-buraczano-jaglane-weganskie-zdrowe-2

Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się dietetyką, żywieniem i propagowaniem zdrowych nawyków. W skrócie: Pomagam ludziom lepiej żyć, dzięki temu że lepiej jedzą. Znajdziesz tu inspiracje zdrowotne, kulinarne i nie tylko.


Zasubskrybuj kanał YouTube AgaMaSmaka

Wolisz oglądać zamiast czytać?

Zasubskrybuj kanał YouTube

37 komentarzy do “Kotlety buraczano-jaglane à la mielone”

  1. Czy jest jakas inna maka ktora moglabym zastapic gryczana? Nie mam jej niestety w kuchni :( Jak dlugo buraczki maja sie piec w piekarniku aby byly dobre?

    1. Beata, myślę, że inna mąka też się sprawdzi. :-) Zależy od buraków. Ja piekę zwykle w skórkach w temp. 150-180 stopni przez 1-1,5 h. Jeśli są małe – krócej, jeśli duże i stare to dłużej. Młode buraki to już w ogóle inna historia. Pozdrawiam!

    1. Ja też robiłam małe kotleciki (patrz: zdjęcie, na którym widać palce). Wielkość kotletów i ilość składników możesz dostosować do swoich potrzeb.

  2. Z czym to podawać, żeby było jadalne? Zrobiłem dzisiaj, zjadłem z makaronem z cukinii, smakowo średnio, chociaż jadałem gorsze rzeczy zrobione przez siebie A że wyszło mi tych kotletów dość sporo i nie lubię wyrzucać jedzenia, to szukam pomysłu z czym je jeść, ryż? Jakie surówki? Na chwilę obecną mają u mnie jeden plus, są naprawdę sycące…

    1. Kwestia smaku. Dla mnie są bardzo jadalne, więc jeśli Ci nie leżą to może spróbuj przygotować do nich jakiś sos? Najfajniej jeść je z jakąś sałatką z roślin zielonolistnych i roślin strączkowych na przykład – kotlety są źródłem węglowodanów, a dzięki takiej sałatce uzupełnisz białko.

    2. Ja spróbuję zmodyfikować przepis poprzez dodanie pieprzu, płatków owsianych, kaczy gryczanej i słonecznika oraz czosnku granulowanego w dużej ilości. Może wtedy nie będą mdłe. Wtedy to z ziemniakami i kapustą kiszoną powinny smakować albo jako burgery w dużej białej bułce z majonezem, keczupem, lodową sałatą i serem.

  3. Rozlazły mi się.. : ( no i czytajac poprzednie komentarze myślałam że i tak wszystko wylàduje w koszu na śmieci. Jednak spróbowałam już zimnych i…. szok!! Przepyszne!!! : )
    Tym bardziej że „niestety” jestem mięsożercà i myślałam że będà do kitu, jak bardzo się myliłam : )
    Dzięki Aga, przepis zdecytowanie do powtórzenia, nawet w rozlazłej wersji : )

    1. Rozłażą się najczęściej wtedy, kiedy kasza nie wchłonie całej wody. :) Następnym razem rób mniejsze, może były za duże? Bo te moje to takie maluśkie. ;) Zobacz na zdjęcie z widocznymi palcami. A jakby to nie było to, to sypnij zmielonego siemienia lnianego.
      W każdym razie cieszę się, że smakują. :) A jeszcze bardziej się cieszę, że mięsożercy tu zaglądają! Serdeczności.

  4. W smaku dość smaczne, ale faktycznie kasza chyba powinna odstać swoje . W dodatku kotleciki przykleiły mi się do papieru do pieczenia. Wiesz co może być powodem?

  5. Zamiast kaszy gryczanej dałam bulgur , cebulkę podsmażona również zmiksowałam i wyszły przepyszne!! Dzięki za przepis !:)

  6. Chciałam Ci bardzo podziękować za tę stronę, przepisy są fantastyczne i zawsze wszystko mi wychodzi. Przez to, że chcę spróbować tych świetnych połączeń smakowych od miesiąca stałam się roślinożercą :-D jestem zakochana w tych kotletach, zrobiłam je dziś i podałam z sałatą i frytkami warzywnymi (marchew, pietrucha, batat, ziemniak). Także dzięki i gratuluję talentu kulinarnego! :-)

    1. Dzięki Monika! Ale ja nie mam żądnego talentu. Czasem mi po prostu coś wyjdzie. A czasem nie. Kuchnia roślinna po prostu może być prosta i smaczna. Uściski i smacznego roślinożarcia. :)

  7. Witaj, tak się zastanawiam czy takie kotleciki można by zamrozić jak zwykłe mielone z mięsa, czy może po rozmrożeniu bedą się rozpdać

    1. Obawiam się, że zamrożona, a następnie zamrożona kasza może niestety stracić strukturę. Bardziej do mrożenia nadają się moim zdaniem kotlety w większości składające się z roślin strączkowych.

  8. Kotleciki wyszły super. Pyszne na zimno i na ciepło. Ja dodalam starta cukinie i mnóstwo ziół i przypraw. Koleżanka nie wierzyła ze bez mięsa:-) pycha.

  9. Super kotleciki :-) Największym problemem było ich formowanie , gdyż strasznie się kleiły :-( Mimo tego było warto je zrobić. Pycha

  10. Odkryłam ostatnio twój blog i jestem zachwycona, owszem jestem mięsożercą ale staram się ostatnio o jak najwięcej posiłków w stylu wege ;) dopóki nie spróbowałam gotowych kotletów byłam przerażona … ciężko mi się je obracało, ale tylko jeden nie przeżył obracania. Jednak uważam, że przepis świetny i jak najbardziej do powtarzania. Ja użyłam zdecydowanie więcej pietruszki i lubczyku, by zyskały na wyrazistości. Idealne danie do pudełka do pracy.
    Wydaje mi się, że jest to idealny przepis, w którym by się odnalazła świeża pokrzywa.

  11. Pycha! Faktycznie za pierwszym razem kleiła się ta masa niemożliwie, mimo to wyszły smaczne. Za drugim podejściem, odnosząc wrażenie że wszystko robię tak samo, masa nie kleiła się jakoś uciążliwie, chyba za 1. podejściem nie chciało mi się czekać aż cebula i kasza całkiem ostygnie ‍♀️☺️ Dzięki Aga za super pomysły!

  12. Pyszne tylko pieczenie kotletow długo trwa i się nie przepiekły może za duże ale przepis kradne i polecam rodzinie. Pozdrawiam

    1. Tak, te kotleciki powinny być zdecydowanie małe, żeby się spiekły. Ponadto druga kwestia to piekarnik – być może następnym razem podniesienie temperatury pomoże. Trzeba potestować. Pozdrawiam i cieszę się, że smakowały. ;)

  13. Dzisiaj robiłam kotleciki pierwszy raz.Wyszly bardzo smaczne. Jedynie zamiast piec w piekarniku podsmazylam je na patelni teflonowej,ktorą dodatkowo oblozylam papierem pergaminowym.Wyszły pikobello. Pyszne.Zamiast mąki pszennej użyłam mąkę bezglutenową.Dziekuje za udostępnienie przepisu

      1. Przecudowne! Zanim dosypałam mąkę to nie mogłam się oderwać i zajadałam masę łyżką
        Uwielbiam buraczki i kaszę jaglaną więc te kotleciki często będą u mnie gościły.
        Pycha przepis. Nie wiem jak komuś mogło wyjść mdłe ?

  14. Dzięki za przepis, zrobiłam dość dużą jego modyfikacje ale bez Twojej inspiracji byłoby to niemożliwe. Nie chciałam niczego smażyć ani piec. Zrobiłam trzy warstwy na talerzu: kaszę jaglaną ugotowaną z przyprawami i dodanym utartym serem (jakieś resztki, chodzi o element kleistości). Na to warstwę soczewicy z podsmażonym czosnkiem. Na to buraczki – ugotowane i utarte na tarce z zasmażką z mąki na maśle i przyprawami. Było niebiańsko, bez mięsa (mąż się uparł, by nie było mięsa, jesteśmy miesni ale zmniejszamy jego spożycie). I jak Ci się podoba? Obiad był wielosmakowy, kolorowy iu bardzo sycący.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *