Opublikowano Kategorie: Artykuły

Jak przekonać partnera do zdrowego jedzenia?

Jak przekonać partnera do zdrowego jedzenia? Co zrobić, aby druga połówka nas nie demotywowała, a wspierała w pozytywnych zmianach? Jak ją zaczarować, aby tak jej się chciało, jak jej się nie chce? Czy to w ogóle możliwe?

jak-przekonac-partnera-do-zdrowego-jedzenia

Czy wszyscy mężczyźni są tacy sami?

Partnera? Mnóstwo kobiet krzyknie: mężczyznę, faceta! Bo to mężczyźni są postrzegani jako ci oporni na edukację żywieniową. Często słyszę i czytam: „To niech pani to powie mojemu mężowi” lub „Ja to mogłabym żyć bez mięsa, ale mój mąż…” albo jeszcze „On tego nie zje!”.

Otóż drogie panie, to nie jest tak, że tylko mężczyźni nie lubią zdrowo jeść, a już na pewno nie jest tak, że Wy jesteście skazane na niezdrowe jedzenie w ramach solidarności związkowej.

Partner nie jest dzieckiem. To dorosły człowiek, który poniesie odpowiedzialność za swoje działania i od którego można wymagać świadomości w tym zakresie.

Działania każdego człowieka (niezależnie od płci) są sumą jego nawyków, które kształtowały się latami. Bardzo często staramy się sobie życie ułatwiać i czynić je przyjemniejszym. Szczególne odzwierciedlenie znajduje to w naszych przyzwyczajeniach żywieniowych:

  • jemy to, co nam smakuje,
  • jemy to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni,
  • jemy to, co jest najłatwiej dostępne (czyt. często podane na talerzu).

fast-foody-jak-przekonac-partnera-do-zrowego-jedzenia

Kto gotuje, ten ma władzę?

Nie mogę się powstrzymać od stwierdzenia, że niektóre kobiety same sobie zgotowały ten los. Jeśli przejęły całą odpowiedzialność za kuchnię, pichcenie, planowanie posiłków, zakupy etc. a do tego wypełniały z namaszczeniem życzenia kulinarne partnerów to ja się naprawdę nie dziwię, że jest problem.

Mężczyzna może nie mieć ochoty na zamianę steka na soczewicę lub chociaż na dorzucenie garści zielenizny do diety i odstawienie pysznych ciast, jeśli ktoś mu je wciąż podsuwa (!), bo „nic innego nie zje”.

A teraz rachunek sumienia: czy zdarza Wam się gotować na „trzy głosy”? Tzn. dla mamusi kasza jaglana z soczewicą, dla tatusia schabowy z ziemniorami, a dla dziecka kurczaczek z frytkami (bo tylko to lubi)? W takim przypadku na pewno nic się nie zmieni. Gwarantuję!

Mimo, że to głównie ja w domu zajmuję się kulinariami to jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się gotować na trzy garnki tylko dlatego, że ktoś ma ochotę się podtruć. Po prostu jest to niedopuszczalne, bo uważam, że mam i tak dużo pracy z ogarnięciem naszej codziennej racji pokarmowej, aby gotować bez przekonania coś, co nie służy naszemu zdrowiu.

Tak! Mam „władzę”. Mąż miał za to wybór: mógł sam zacząć gotować, ale argument dostępności jedzenia był najwidoczniej silnym motywatorem. :-)

Jeśli Ty nie możesz wymagać od partnera, aby spróbował czegoś nowego to tym bardziej on nie powinien wymagać od Ciebie, że będziesz robić coś wbrew sobie i swoim potrzebom.

Nie chcesz jeść mężu? Nie jedz! Nie smakuje ci? Zaproponuj dodatki, które lubisz a które zintensyfikują smak czy uczynią go takim, aby był dla ciebie akceptowalny! Albo ugotuj sam. Ale hola hola! Gotuj tak, żebym i ja chciała to zjeść i żeby to mi służyło! I żeby nasze dziecko (jeśli takowe już jada z nami) inspirowało się dobrymi nawykami rodziców. Mission impossible?

zdrowa-salatka-jak-przekonac-partnera-do-zdrowego-jedzenia

Metoda małych kroków

Nie powinnyśmy wymagać od nikogo, że nagle polubi coś, czego dotychczas nie lubił. Ale stopniowo da się zrobić wszystko, bo nasze preferencje smakowe ewoluują.

Polecana przeze mnie metoda małych kroków wygląda tak:

  1. Ograniczając słodycze warto przestawiać się z tych kupnych na domowe – te zdrowsze (przeczytaj, jakie zamienniki cukru polecam). Stopniowo należy jednak dążyć do bardzo sporadycznego ich spożywania. Słodycze pozostają słodyczami.
  2. Odstawiając i minimalizując spożycie mięsa warto na początku dorzucać np. do gulaszy mięsnych rośliny strączkowe (np. soczewicę) i stopniowo zmniejszać udział mięsa w potrawach.
  3. Gotując roślinnie należy zintensyfikować użycie ziół, przypraw, roślin cebulastych i innych naturalnych „wzmacniaczy smaku”. Przeczytaj, jak doprawiać, aby smakowało.
  4. Ograniczać ilość dodawanego tłuszczu (również stopniowo),
  5. Stopniowo ograniczać potrawy smażone (pieczenie to świetna i smaczna opcja alternatywna).
  6. Eksperymentować z nowymi, ciekawymi smakami i połączeniami smakowymi (np. kuchnie orientalne).

jak-przekonac-partnera-do-zdrowego-jedzenia-roznorodne-produkty

Tak było i w naszym domu. Mój mąż od osoby uzależnionej od słodyczy oraz kochającej karkówkę i steki przeszedł drogę do człowieka, który potrafi zachwycić się zwykłym ryżem z warzywami, który zrobimy na szybko, a który bywa niezwykle aromatyczny i przepyszny.

To nie stało się od razu, a trwało kilka lat. I nigdy do niczego się nawzajem nie zmuszaliśmy. Ja nie zmuszałam go do rezygnacji z mięsa, a on mnie do jedzenia tego, na co on miałby ochotę.

Jak to zrobiliśmy? Dużo rozmawialiśmy. No właśnie, ale jak rozmawiać? – zapytasz.

Powiedz, co Cię gryzie

Szczerze.

Jedzenie to bardzo ważny aspekt funkcjonowania. Większość naszych współczesnych problemów zdrowotnych wynika z faktu, że temat żywienia marginalizujemy i spychamy na sam koniec naszych priorytetów. Być może robi to także Twój partner.

Porozmawiaj z nim, kiedy znajdziecie chwilę spokoju. Powiedz otwarcie, że to dla Ciebie ważne.

Jakich użyć argumentów?

  • Współczesna nauka dostarcza nam coraz więcej dowodów na to, że dieta ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie i ewentualny rozwój chorób dietozależnych. Wystarczy spojrzeć na dietę naszych rodziców, dziadków i ich jednostki chorobowe. Porozmawiaj z partnerem o osobach w rodzinie, które borykają się z chorobami serca, cukrzycą typu II, nadciśnieniem. Może ktoś w rodzinie miał zawał lub jest otyły? Zastanówcie się wspólnie, jak te osoby jadły lub jedzą. To najprostszy sposób na zobrazowanie powagi tematu.

wplyw-diety-na-zdrowie-jak-przekoac-partnera-do-zdrowego-jedzenia

  • Preferencje smakowe nie są czymś stałym. Modyfikują się w zależności od tego, co jemy. Powiedzenie po jednorazowym zjedzeniu jakiegoś posiłku, że to „nie jest dla nas” jest zwyczajnie odebraniem sobie szansy na przyzwyczajenie się do pewnych smaków i polubienie ich. Dajmy sobie czas i testujmy. Ponadto w obrębie każdej grupy zdrowych produktów są najróżniejsze odmiany i opcje. Nie lubisz fasoli? Jedz ciecierzycę! Nie lubisz kaszy gryczanej? Spróbuj z jaglaną! Nie wszystko od razu. Testuj i szukaj.
  • To, że jedna osoba w rodzinie je niezdrowo nie jest tylko jej sprawą. Jej postawa wpływa na innych. Przede wszystkim na dzieci, które wzorują się na rodzicach, ale także na partnerkę/partnera. To ważne, aby czuć w związku wsparcie- także w materii jedzenia. Wzajemne, pozytywne motywowanie się i czerpanie z tego satysfakcji to naprawdę wspaniała lekcja współdziałania. Warto namawiać do tego partnera. Tak naprawdę możecie to potraktować jako wspólne wyzwanie, które wzmocni Wasze zaufanie do siebie, do swojej konsekwencji i umiejętności współpracy.
  • Zdrowej jedzenie to lepsza kondycja, forma, wygląd, zadowolenie z siebie. Nie zapracujemy na nie golonką, tłustymi sosami, smażonymi kotletami, fast-foodami, unikaniem warzyw i owoców oraz nadużywaniem słodyczy i produktów przetworzonych.
  • Zmiana diety na lepsze nie musi oznaczać głodówek i pożegnania pyszności. Jeśli zastosujemy metodę małych kroków i damy sobie trochę czasu to z każdym dniem będziemy jeść coraz zdrowiej nie mając poczucia straty. Poza tym w świecie zdrowych produktów jest naprawdę mnóstwo pyszności!

Otwartość pomaga

Wszystko, o czym napisałam powyżej wynika z moich własnych doświadczeń, ale także z rozmów odbytych z wieloma ludźmi, którzy borykają się z podobnymi problemami na początku wprowadzanych przez siebie, żywieniowych zmian.

Nie chodzi tu o to, że temat żywienia musi być dla partnera tak samo ważny jak dla Ciebie. W moim poczuciu naprawdę wystarczy, jeśli będzie dla niego istotne po prostu to, że jest to Twój priorytet.

Nie należy od nikogo wymagać poświęceń, ale współpracy i odrobiny otwartości można. I to działa w dwie strony.

zdrowy-napoj-jak-przekonac-partnera-do-zdrowego-jedzenia

Podsumowując:

  1. Zastosuj metodę małych kroków w kontekście ulepszenia Waszej diety, jeśli to Ty zajmujesz się gotowaniem. Jeśli gotuje Twój partner poproś go o uwzględnienie stopniowych zmian ze względu na Twoje motywacje zdrowotne.
  2. Przestań traktować partnera jak kogoś, komu brakuje piątej klepki. Brak motywacji do pewnych działań to zdecydowanie nie powód, aby traktować go jak istotę nieświadomą. Skoro żyjecie razem to partner powinien mieć szansę, aby poczuć się odpowiedzialnym za jakość Waszego życia.
  3. Rozmawiajcie o swoich uczuciach i potrzebach. To jest najważniejszy punkt. Jeśli pojawiają się problemy w tej materii to nie ruszycie dalej. W wielu przypadkach może się okazać, że to punkt wymagający mnóstwa pracy zanim przejdzie się do nawyków żywieniowych. ;-)

Powodzenia!

 

Oceń artykuł jako czytelnik: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (30 ocen, Średnia: 4,90 z 5)
Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się edukacją. Wspieram innych między innymi w budowaniu lepszych nawyków. Blog ten jest zapisem moich inspiracji zdrowotnych, kulinarnych i nie tylko.

Chcesz się dowiedzieć czegoś nowego?

3 komentarzy do “Jak przekonać partnera do zdrowego jedzenia?”

  1. Mam dokładnie takie same podejście! Nie chcesz? Nie jedz. Zrób se sam. Ale uważam, że to też nie jest dobre rozwiązanie na dłuższą metę. Bo wyobraźmy sobie, że taki facet zacznie sobie gotować sam. I tak będzie przez lata. Na starość my będziemy w dobrej formie, a on? Najprawdopodobniej nie.. Nie powinien obarczać nas ciężarem opiekowania się nim. Moja rozmowa z partnerem polegała na tym, że powiedziałam mu, że chcę, żebyśmy oboje żyli długo i w zdrowiu. I żeby nie patrzył na innych, bo oni jedzą pizzę i mogą. No i co z tego? Zobaczysz, co będą „mogli” robić w wieku 70 lat. Czy wgl będą „mogli” go dożyć? Jeżeli ludzie się kochają to ważniejsze jest dla nich obu wspólne, szczęśliwe i długie życie czy schabowy? :)

    Tak poza tym, to super blog! Znalazłam już tu masę inspiracji! Podoba mi się, że oprócz zdrowych przepisów, piszesz też dlaczego warto tak jeść. Dlaczego warto jeść np. strączki. Masz dużą wiedzę, dużą wyobraźnię kulinarną, blog jest świetny! Tak dalej!

    1. Dzięki za ciepłe słowa i odwiedziny. ;)
      Oczywiście, że się z Tobą zgadzam. Na końcu napisałam, że czasem (jeśli argumenty logiczne nie pomagają) warto zweryfikować czy problem nie tkwi głębiej, w samej komunikacji. Bo w zdrowym związku ludzie rozmawiają i chadzają na kompromisy. ;) A jeśli komunikacja w ogóle kuleje to z jedzeniem też nie będzie współpracy. Warto rozmawiać. ;)

  2. U mnie też jest problem z partnerem , tyle ,że u nas każdy sam gotuje i jest problem logistyczny – miejsce w lodówce , miejsce w kuchni do gotowania , nieraz są o to kłotnie – sama nie jem mięsa , ale dla kompromisu jem ryby cześciej niż mam na to ochotę. Mój partner mimo cukrzycy i nadciśnienia , nie zamierza zrezygnować ze nadmiaru smażeniny , dań gotowych, tłustych nieraz mięs , czy nawet pieczenia ciasta co niedzielę z cukrem( nie zamierza go zastąpić ksylitolem) Ja by nie prowokować dodatkowych spięć godzę się jeść czasem niektóre rzeczy , które nie są do końca w zgodzie ze mną.
    Kiedyś jadał częściej moje dania roślinne ,gdy jeszcze jadałam mięso 2-3 razy w tygodniu , teraz jest jednak coś w rodzaju bojkotu-może z wyjątkiem kilku potraw , mówi ze wciąż mu coś nie smakuje.
    Jak widać ,ciężko znaleźć kompromis- partner też nie lubi nowości , przyprawy tylko podstawowe..
    Zazdroszczę więc tym komu udało się przekonać partnera do zdrowego żywienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *