Opublikowano Kategorie: Artykuły

Dlaczego moje dziecko nie je warzyw?

Dlaczego moje dziecko nie je warzyw? Dlaczego, kiedy proponuję mu dodatek warzywny, od razu mówi NIE? Dlaczego chętniej sięga po serki, parówki, a nade wszystko słodycze? Czy jest jakieś rozwiązanie? Czy da się nauczyć dziecko jeść warzywa?

dlaczego-moje-dziecko-nie-je-warzyw

Jeśli borykasz się z takimi wątpliwościami, opadają Ci ręce albo po prostu zastanawiasz się, gdzie leży problem, to przeczytaj i podaj dalej strapionym rodzicom. Ewentualnie przekaż też wszystkim tym, którym chcesz przemówić do rozsądku.

Jest bardzo dużo rodziców, którzy zadają takie pytania. Spotykam ich podczas moich szkoleń i warsztatów, ale także wśród znajomych.

Epidemia otyłości wśród dzieci, a także wzrost zachorowań na choroby dietozależne wśród najmłodszych to już naprawdę duży problem. Jeśli już w wieku szkolnym dzieci chorują na cukrzycę typu drugiego lub nadciśnienie to wiedz, że coś złego dzieje z naszym narodowym stylem odżywiania.

Kiedy odwiedzam przedszkola, znajomych, kupuję kawę w sieciówkach, przechodzę obok restauracji (bo niestety coraz rzadziej do nich wchodzę) to widzę, że warzywa są marginalizowane. W cenie są jasne pieczywo, soczki, wędliny, serki, jogurciki, słodycze, fast foody, sporadycznie owoce ale nie warzywa.

Już za chwilę dowiesz się, jakie działania i doświadczenia mogą determinować fakt, czy Twoje dziecko sięga chętnie po warzywa. Nie będzie tu głaskania po głowie, a raczej kilka gorzkich słów. Może się na mnie obrazisz, a może po chwili irytacji przyjdzie jednak refleksja i po prostu spojrzysz prawdzie w oczy.

Dlaczego dzieci nie jedzą warzyw?

Poniżej znajdziesz możliwe przyczyny odrzucania przez Twoje dziecko warzyw. Lista nie wyczerpuje zapewne wszystkich opcji jednak lektura ta da Ci być może kilka inspiracji i rad do wykorzystania.

W mojej pracy spotykam coraz częściej dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej, ale także z wybiórczością żywieniową, która może mieć różne podłoże. Czasem okazuje się, że konieczna jest konsultacja z dietetykiem lub nawet psychologiem.

Oczywiście nie zawsze problemy z jedzeniem dzieci wynikają z naszych postaw i działań. Warto jednak sprawdzić, czy aby nie popełniamy któregoś z poniższych błędów. Nie są one niestety rzadkością.

dlaczego moje dziecko nie je warzyw papryka twarz

W Waszym domu nie ma zwyczaju jedzenia warzyw

Wiele rodziców mówi: „Ale my przecież jemy warzywa”. Tu należy zadać jednak kilka pytań: ile, jak często, w jakiej formie, w jakim nastroju i jaką wagę nadaje się w rodzinie jedzeniu warzyw? Czy to nie u Was w domu tata rzecze: „Zielsko, zielskiem, ale gdzie jest mięso?” lub „A czy ja jestem królikiem?”, a może „Z warzyw to najbardziej lubię karkówkę”. Czy mama przypadkiem nie zajada się sałatą, kiedy przechodzi na dietę odchudzającą? A później wraca do starych nawyków narzekając na swoje samopoczucie i wagę? Oczywiście, jestem wredna i jadę po stereotypach, ale tak jest zadziwiająco często!

nie jem warzyw moje dziecko nie je warzyw kobieta na diecie

A teraz przeczytaj pytania i zrób rachunek sumienia:

  • Czy jedzenie warzyw podczas śniadania ogranicza się u Ciebie do plastra pomidora i liścia sałaty do kanapki?
  • Czy Twoja obiadowa porcja warzyw to surówka zajmująca 1/5 talerza?
  • Czy w Twoim domu funkcjonują również zdrowe przekąski z warzywami? Czy też chętniej, np. podczas oglądania filmu czy wizyty znajomych sięgasz po słodkie i słone przekąski (paluszki, chipsy, słodycze, krakersy, biszkopty i in.)?
  • Ile razy Twoje dziecko widziało rodzica entuzjastycznie chrupiącego marchewkę lub ochoczo pałaszującego paprykę?

Prawda jest bezwzględna. Jeśli rodzice nie jedzą warzyw, nie delektują się nimi, nie gustują w nich i nie mają radości z ich jedzenia to trudno oczekiwać tego od dziecka. Powiedziałabym nawet, że byłoby to szczytem hipokryzji.

rodzice jedzą fast foody dziecko je fast foody mężczyzna i kobieta z hamburgerem

I last but not least: czy od początku Twoje dziecko otrzymywało posiłki warzywne? Czy maluch dostawał warzywa do rączki, do miseczki czy też raczej były to głównie biszkopciki, słodzone kaszki, serki i pseudo-jogurciki?

Zbyt szybko skapitulowaliście!

Na szkoleniach słyszę często od rodziców: „Proponowaliśmy kilka razy, ale dziecko nie chciało”. Otóż nie wystarczy kilkakrotne proponowanie! Życie to nie bajka. Dziecko potrzebuje czasem nawet 15-krotnej ekspozycji nowego pokarmu, aby przekonać się do nowości. Tymczasem rodzic bardzo często rezygnuje już po kilku nieudanych próbach.

dlaczego moje dziecko nie je warzyw kot z pomidora

Czy myślisz, że moje dziecko od razu kochało warzywa? Nie! Pluło marchewką , torpedowało mnie miazgą z brokuła, ale w końcu (po wielu miesiącach prób i kształtowania zwyczajów) wybrała fasolkę szparagową zamiast tortu urodzinowego.

Nie, moje dziecko nie jest typem, który tak ma. To po prostu wynik naszej determinacji, konsekwencji i pracy. Tak, to była praca- momentami ciężka, bo moje dziecko miało problemy natury pokarmowej i było trochę perturbacji z tym związanych.

Kiedy teraz serwuję mojej latorośli nowości (a ma już niespełna 6 lat) również muszę podjąć liczne próby, zanim nowy produkt zostanie zaakceptowany. Czasem z uporem maniaka układam go na talerzu bądź w miseczkach i czekam aż mała się przekona. Nie raz, nie dwa razy. Czasem dziesięciokrotnie.

Dlaczego zakładasz, że Twoje dziecko powinno chwycić radośnie nowy produkt za pierwszym razem? Nie zrobi tego od razu. Tym bardziej, jeśli będzie miało alternatywę w postaci puszystego pieczywa, czegoś słodkiego, słonych przekąsek czy intensywnych w smaku półproduktów i gotowców.

Opanowała Cię złość i chcesz olać czytanie dalszej części? Nie rób tego, weź głęboki wdech i czytaj dalej, bo szykuję dla Ciebie kilka kół ratunkowych i sposobów na wyjście z opresji.

co zrobić aby dziecko jadło warzywa buzia z warzyw

Twoje dziecko nie ma pozytywnych doświadczeń z jedzeniem warzyw lub jedzeniem w ogóle

Być może Twoje dziecko nie uczestniczyło od początku we wspólnym jedzeniu zdrowych, warzywnych potraw. Być może nawet ktoś je do jedzenia warzyw zmuszał? Słyszę czasem historie mrożące krew w żyłach o tym, jak to pani w żłobku wmuszała jedzenie dziecku. Trudno o pozytywne doświadczenia żywieniowe, kiedy dochodzi do przemocy. Tak, zmuszanie dziecka do jedzenia jest formą przemocy, niezależnie od tego czy czyni to pani w żłobku czy czynisz to Ty.

jak budować pozytywne doświadczenia z jedzeniem warzyw pies z pomidora

Co w sytuacji braku pozytywnych doświadczeń może zrobić rodzic? Niezależnie od tego, ile lat ma Twoje dziecko możesz starać się budować na nowo doświadczenia żywieniowe dziecka:

  • Idź z dzieckiem na zakupy i niech samo wybierze warzywa, które będą na obiad.
  • Hodujcie warzywa razem (jeśli nie w ogrodzie lub na działce to chociaż na parapecie).
  • Przygotowuj wraz z dzieckiem posiłki warzywne.
  • Jedzcie razem.
  • Podawaj warzywa w ciekawy sposób, wymyślaj historie i uruchom wyobraźnię (brokuły były u nas kiedyś zielonymi drzewkami, a różyczki kalafiora obłoczkami, które spadły na ziemię).
  • Pozwalaj jeść rękami i brudzić się jedzeniem.
  • Nie przymuszaj i dawaj wybór.
  • Tłumacz pozytywny wpływ poszczególnych warzyw na nasze zdrowie.
  • Testuj nowe połączenia smakowe i dopasowuj się do dziecka. To, że my akceptujemy smak brokuła nie musi oznaczać, że stanie się on ulubionym warzywem naszego dziecka. Jeśli okaże się, że dziecko go nie lubi i nie chce jeść, możemy zastąpić go innymi warzywami z grupy (np. kalafiorem, kapustą etc.).
  • Zapraszaj gości (najlepiej z dziećmi) i podawaj warzywa jako przekąskę (np. surowe warzywa pokrojone w słupki, paszteciki warzywne z foremek na muffiny etc.). Dziecko obserwując zachowania w grupie często przekonuje się do spróbowania tego, co jedzą inni. Szczególnie jeśli jest to grupa rówieśnicza.

co zrobić żeby dziecko jadło warzywa dziewczynki w ogrodzie

Twoje dziecko podjada między posiłkami

Podjadanie to bardzo duży problem. Aby zobaczyć skalę zjawiska wystarczy przejść się na plac zabaw. Ujrzysz tam mnóstwo rodziców i dziadków, krążących niczym satelity wokół dzieci, proponujących im coraz to nowsze słodkie i słone przekąski.

Nie koncentrując się jednak na tym, jakie „pyszności” serwujesz dziecku między posiłkami, już sam fakt podjadania jest wielkim problemem i przekłada się na proces trawienia i niechęć do spożywania głównych posiłków. Dochodzi do rozregulowania mechanizmu odczuwania głodu i sytości. Na przyszłość nie wróży to dobrze. Wiesz to z pewnością tym lepiej, jeśli zdarzyło Ci się mieć nadwagę lub cierpieć na otyłość wynikającą z nadmiernej podaży energii z pożywienia.

Twoje dziecko pije soki owocowe i słodzone napoje

W zasadzie punkt ten z powodzeniem można odnieść do problemu podjadania. Dlaczego? Ponieważ soki i napoje nie powinny być traktowane jedynie jako płyn, a również jako źródło kalorii i cukru (!).

Soki są przez wiele osób postrzegane jako zdrowe, bo przecież dostarczać mają naszym dzieciom witamin. Sięgają po nie przede wszystkim ci rodzice, których dzieci nie lubią jeść owoców. „Chociaż sok wypije” – łudzą się, że jest to dobra alternatywa i mniejsze zło. Jest to jednak paradoksalnie błędne koło.

Duża ilość cukru (fruktozy) w sokach (również samodzielnie wyciskanych) oraz cukrów dodanych w napojach sprawia, że dziecko nie czuje potrzeby zjedzenia np. warzywnej zupy. Serwujesz swojemu dziecku skok poziomu cukru, a z czasem podwyższenie progu słodkości.

W skrócie: dziecko pragnie coraz więcej słodyczy i ma coraz mniej ochoty na jedzenie tego, co słodkie nie jest. Kaloryczność soku owocowego (np. pomarańczowego) bywa analogiczna do kaloryczności… coli. Cukrów prostych taki sok zawiera też całkiem sporo. Potrzebujesz jeszcze więcej argumentów?

co dziecko powinno pić szklanka wody

Dziecko powinno pić przede wszystkim wodę. Jeśli bardzo trudno przychodzi Wam odstawienie soków to może warto zastanowić się nad koktajlami czyli takimi „oszukanymi sokami”, które wciąż polecam:

sok-bez-wyciskarki-zdrowy-pomarancza-jablko-imbir-2

Twoje dziecko je słodycze

Do stworzenia tego wpisu skłoniła mnie tak w ogóle rozmowa mamy i syna, zasłyszana podczas zakupów. Syn uskarżał się na jakieś dolegliwości (dokładnie nie usłyszałam na jakie), a mama skwitowała jego narzekania słowami: „A widzisz! Bo jesz za dużo słodyczy!”.

Pierwsza myśl, która przyszła mi wtedy do głowy, brzmiała: skąd to dziecko ma te słodycze? Kto daje mu przyzwolenie na ich jedzenie? Kto je kupuje? Kto pakuje mu je (być może) do plecaka? Powyższe pytania pozostawiam bez odpowiedzi, bo nie znam dokładniej sytuacji, niemniej niech będzie to podstawa do rachunku sumienia dla każdego rodzica/ babci/ dziadka/ cioci/ wujka, którzy to czytają.

jak zamienić słodycze na warzywa słodycze ciastka

Ostatnio koleżanka – nauczycielka opowiadała mi, jak to rodzice pakują dzieciom tony słodyczy do plecaków na wyjazdy szkolne. Czy złym jest fakt, że są to tony słodyczy? Dla mnie bulwersujący jest już sam fakt, że w plecakach dzieci w ogóle znajdują się jakiekolwiek słodycze. Nawet, jeśli będzie to jeden baton czy jedno opakowanie chipsów dziennie to pamiętając,  że kropla drąży skałę, aż strach się bać efektów zdrowotnych takiego odżywiania najmłodszego pokolenia.

Pomyślisz być może, że najważniejszy jest umiar i w rozsądnych ilościach słodycze nie szkodzą? Otóż w dzisiejszych czasach nie ma nawet mowy o rozsądnych ilościach. Mówię to z doświadczenia, ale także z analizy dziecięcych jadłospisów (zarówno tych domowych jak i żłobkowych, przedszkolnych i szkolnych). Cukier jest po prostu wszędzie, a Twoje dziecko spożywa go dużo więcej niż myślisz.

Twoje dziecko jest nagradzane słodyczami

Nagradzania słodyczami to bardzo częsta i zgubna praktyka. Mimo, że nigdy tego nie robiłam to moje dziecko przyniosło mi kiedyś taką ideę do domu. Zaproponowało, że dostanie coś słodkiego, jeśli zje obiad (warzywny rzecz jasna). Byłam w szoku. W trakcie jakiegoś festynu dla dzieci, na który wybrało się z przedszkolem, wręczano dzieciom cukierki w ramach nagrody za sportowe aktywności. I właśnie tak nakręca się pęd dzieci do słodyczy, które zaczynają uosabiać je z czymś bardzo pozytywnym, oczekiwanym, najlepszym (bo przecież z nagrodą).

Serwując batonika, ciasto, cukierka czy cokolwiek słodkiego po jedzeniu robisz zupełnie to samo. Dziecko je obiad, aby otrzymać deser. Je warzywa, aby dostać słodycze. Kiedy podrośnie i będzie mogło samo wejść w posiadanie słodyczy, zjedzenie warzyw będzie zbędne, bo przecież będzie można pominąć ten niechciany element. A może zjedzenie warzyw już jest zbędne? Racja, JUŻ jest! Dlatego pewnie czytasz ten tekst.

co zrobić żeby dziecko wybrało warzywa zamiast słodyczy jablka

Pamiętaj, że Twoją rolą jako rodzica/ opiekuna/ babci/ dziadka jest nie tylko dostarczenie dziecku składników odżywczych tu i teraz, ale również przygotowanie go do samodzielnych, dobrych wyborów. Wspieranie samodzielności dziecka to naprawdę najlepsze, co możemy dla niego zrobić.

Twoje dziecko je fast foody

Fast foody obfitują w bardzo dużą ilość tłuszczów i to tych niezdrowych – nasyconych oraz trans. Dodatki warzywne są w takich potrawach najczęściej symboliczne lub ich po prostu nie ma. Dzieci kojarzą zatem coś, co im smakuje, z posiłkiem pozbawionym warzyw.

Chcesz odzwyczaić dziecko od takich posiłków? Wypróbuj domowe, zdrowsze wersje fast foodów pełne warzyw. Tu znajdziesz na przykład pomysły na roślinne burgery:

proste-weganskie-burgery-z-komosy-ryzowej-6

Co robić więc, kiedy dziecko nie je warzyw?

Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jeśli faktycznie coś poszło nie tak z Twojej strony i już to widzisz to warto zastanowić się, jak temu zaradzić. Oto krótka ściąga podsumowująca, która być może pozwoli Ci stopniowo wprowadzać zmiany:

  1. Małymi krokami odzwyczajaj dziecko od soków i napojów słodzonych. Na początek rozwadniaj je, stopniowo zwiększając ilość wody.
  2. Wprowadź zdrowsze alternatywy zamiast słodyczy.
  3. Delektuj się jedzeniem warzyw, jedz je chętnie i z entuzjazmem. Dziecko jest małą kopią Ciebie i jeśli zobaczy Twój entuzjazm, przestanie w końcu traktować warzywa jak zło konieczne.
  4. Niech dziecko uczestniczy w warzywnym szale od początku do końca. Celebrujcie wspólne zakupy, gotowanie i jedzenie (a może i hodowlę?).
  5. Przygotowuj potrawy atrakcyjnie wizualnie, z fantazją i pomysłem.
  6. Dawaj wybór: niech dziecko podejmuje decyzje i wybiera warzywa, które najbardziej mu smakują. „Szwedzki stół” sprawia często, że dziecko zjada więcej warzyw.
  7. Nie zmuszaj.
  8. Generuj pozytywne doświadczenia związane z jedzeniem warzyw: zapraszaj znajomych i podawaj warzywa w ciekawej formie. A może wspólnie przygotujecie sałatkę dla gości? Może zjecie pysznego, roślinnego burgera albo frytki z batata?
  9. NIE nagradzaj słodyczami i jedzeniem w ogóle.
  10. Jeśli Twoje dziecko spożywa pokarmy bardzo wybiórczo i sytuacja Cię niepokoi koniecznie skontaktuj się z dziecięcym dietetykiem i/lub psychologiem. Być może problem jest bardziej złożony i tak poważny, że potrzebujesz profesjonalnego wsparcia. W takiej sytuacji naprawdę nie warto czekać.

Powodzenia! A jeśli masz własne doświadczenia w temacie zmian w diecie swoich dzieci to koniecznie się podziel.

Zerknij też na moje pomysły na tanie, zdrowe i szybkie obiady pełne warzyw.

dlaczego moje dziecko nie je warzyw zakupy warzywne

 

Aga Kopczyńska

Aga Kopczyńska

Zawodowo zajmuję się propagowaniem zdrowego odżywiania, wspierając innych w budowaniu lepszych nawyków. Blog ten jest zapisem moich inspiracji żywieniowych i zdrowotnych.

Chcesz się dowiedzieć czegoś nowego?

25 komentarzy do “Dlaczego moje dziecko nie je warzyw?”

  1. Moje dziecko też nie chce jeść warzyw…… natomiast ja jestem weganką. Moje dziecko jadło warzywa bardzo chętnie do czasu aż poszło do szkoły. A hamburgera zjadło pierwszy raz w życiu kiedy miało 11 lat. No i co? I nic- też mam problem. Dla mnie artykuł do kosza.

    1. Weganizm to gwarant tego, że dziecko będzie lubiło warzywa? Myślę, że nie. Grupa rówieśnicza ma duży wpływ na to, czy i co dziecko chętnie je- też bywa. Jeśli masz problem to warto zastanowić się, jakie jest jego podłoże. Do tego zachęcam. A w razie dużego niepokoju- kontakt ze specjalistą.

      1. Moje dzieci jadly warzywa dopóki nie poszły do przedszkola My jadamy dużo warzyw Starsza córka jak zaczęła rosnąć odrzuciła zupy i większość warzyw, nie jest skłonna nawet próbować przez co syn który jest młodszy też przestał. U nas w zasadzie nie ma posiłku bez warzyw lub owoców ale jest to żmudna walka i dzieci jadają Wybiórczo Do kanapek córka sałatę i ogórka Syn pomidory i oboje paprykę Na tym koniec W cieście przejdzie wszystko:) w tortilli też się da coś zawinąć. W zupie kremie też raczej większość Ale do obiadu albo buraczki albo marchewka z jabłkiem albo kiszony/korniszony.No i w postaci zwykłych nie pomieszanych wazryw przejdzie to co do kanapek. Jedno je kalafiora i brokuły a drugi w fasolke. Mnie czasem już nerwy wysiadają bo mam dość gotowania dla każdego co innego Ale liczę ma to że da to pozytywne efekty w ich dorosłym życiu. Na szczęście mąż jest kochany i jemu wszystko smakuje Mimo że wychowany w mięsnym domu chętnie je także dania z kuchni wegańskiej mimo że wegański nie jesteśmy. Artykuł zatem dobry Podpisałabym się pod tym choć nie daje natychmiastowego rozwiązania.

        1. Pamiętaj Gosiu, że preferencje smakowe dzieci potrafią się dość szybko zmieniać. Pamiętam jak moja córka przez pewien czas nie chciała jeść żadnego gulaszu czy potrawki. Każde warzywo musiało być osobno. Dziś nie ma już z tym problemu choć za wyjątkiem zup. Zupy krem nie przechodzą i warzywa nie mogą w nich być bardzo rozdrobnione. Wierzę,że nasze starania nie pójdą na marne. Pozdrawiam ciepło

        2. Niestety. Dużo zależy od jedzenia w placówce, bo to jednak cały dzień. Warto rozmawiać z kadrą. Jak my (rodzice) tego nie zrobimy to kto? Pozdrawiam

    1. Wszystko, co jest dostępne. Mamy przecież dalej duży dostęp do warzyw kapustnych, korzeniowych, w sklepach są sałaty najróżniejsze, owoce jagodowe mrożone chociażby, kiszonki, – wszystko co dostępne. :-)

  2. witam, mam pytanie, jak poradzić sobie z rodziną, która nie rozumie, że zdrowo się odżywiamy i nie jadamy słodyczy. U nas w domu nie ma żadnych słodyczy, niestety na wszelkich rodzinnych imprezach moje dziecko jest częstowane i choć staram się synowi tłumaczyć, żeby ich nie jadł, nie potrafię poradzić sobie z naciskiem, jaki wywiera rodzina. Większość z nich uważa mnie za potwora, bo mu odmawiam „przyjemności”, podważają mój autorytet w obecności dziecka, a jemu wydaje się później, że ja go rzeczywiście krzywdzę. Nie mówiąc już o paczkach prezentowych wypchanych słodyczami. Jak mam mu powiedzieć, że nie może tego jeść, skoro to dostał w prezencie?

    1. Ewelina, planuję post na ten temat. W skrócie tylko powiem, że to już dotyczy naszych kompetencji komunikacyjnych. Asertywność to ważna umiejętność. I niebywale trudna sztuka. Z pewnością musisz założyć, że rodziny nie zmienisz. Myślę, że do wielu osób nie dotrzesz ze swoimi argumentami, bo mają inne postrzeganie. Natomiast jeśli dochodzi do sytuacji podważania Twojego autorytetu i niestosowania się do Twoich postanowień względem dziecka to myślę, że warto zadziałać. Warto jasno zakomunikować, czego sobie nie życzysz ale i dać alternatywę. Np. listę produktów (i miejsc, w których można je kupić), które twoje dziecko może dostawać w prezencie od rodziny (w handlu dostępnych jest coraz więcej tzw. zdrowych słodyczy, ale przecież świetną opcją są także owoce). Co do dziecka to nie wiem, ile ma lat, ale warto dużo rozmawiać o konsekwencjach jedzenia słodyczy, ale i o pozytywnych efektach spożywania zdrowych produktów. Czyli rozmowa jest najważniejsza.

      1. Dziękuję za szybką odpowiedź. Rzeczywiście mam problem z asertywnością. Jeśli chodzi o zaproponowanie rodzinie listy alternatywnych produktów, to raczej nie przejdzie. Syn ma 6 lat, rozmawiam z nim o odżywianiu, o zdrowiu, o wartości pewnych produktów, szkodliwości innych, jednak kiedy widzi, że inne dziecko je słodycze, a on nie, czasem ciężko mu zrozumieć dlaczego tak się dzieje.

        1. To dobrze poszukać zdrowych słodyczy i mieć ze sobą na wypady rodzinne. Ja zawsze mam coś, co moja latorośl lubi, żeby właśnie nie czuła się pokrzywdzona. Jeśli znajdziecie swoje ulubione smaki w obrębie tych zdrowszych to na pewno mały nie będzie miał poczucia straty. :-)

    2. Mam dokładnie ten sam problem głownie z dziadkami u których zostawała córka. Niby mądrzy ludzie a jak chodzi o słodycze to nie ma opcji by im przemówić do rozsądku. Ciagle słyszę, ze oni nas wychowali nie żałując niczego (czyt słodyczy) wiec tym bardziej wnukom żałować nie bedą. Drugi powód który najcześciej podają to ze gdy dziecko ma zabronione słodycze to pózniej sie na nie rzuci. O tak faktycznie było gdy moja córka była przeze mnie wychowywana praktycznie bez kupnych słodyczy a ciotka dała jej po kryjomu czekoladę. Podobno córka schowała sie w koncie i ją zjadla. Strasznie to było dla mnie przykre gdy widziała to cała rodzina (ja byłam w tym czasie w kuchni) i potem wyśmiewali i komentowali moje „fanaberie”. Przyznam, ze pomimo iż mam silny charakter to sie poddałam bo ten temat mnie przerósł. Niby to takie proste a okazało sie nie do przejścia. Córka teraz ma 3,5 roku i na imprezach patrzę jak rodzina futruje ją cukrem.

      1. Ależ dziadkowie mieli czas na podejmowanie decyzji w materii żywienia swoich dzieci. Teraz o żywieniu wnuków decydują ich rodzice, a nie dziadkowie. :) Wiem, że to bardzo trudne – sama nie jestem przecież z kosmosu i żyję razem z innymi ludźmi. W tych kwestiach jestem jednak bardzo zdecydowana, bo jakby nie patrzeć zdrowie dziecka jest ważniejsze niż to, czy ktoś się na mnie obrazi czy też nie. ;) Oczywiście staram się, aby się nie obraził, ale jeśli mimo moich starań się obrazi to trudno. :D Może po prostu czas na poważną rozmowę (nie w afekcie a zaplanowaną), że sobie tego po prostu nie życzysz? Trzymam kciuki i przesyłam wirtualne wsparcie.

  3. Świetny artykuł, zawierający w sobie całe sedno problemu! W 100 %się z Tobą zgadzam. Sama za niedługo będę mamą… mam nadzieję, że mój synek zainspiruje się mną i będzie chętnie sięgał po warzywa:)

  4. Około pół roku temu oglądałam jakiś film naukowy na temat kubeczków smakowych. Jedną z ważniejszych rzeczy, jaką się dowiedziałam, to że dzieci maja nadmiarowe kubeczki wyczuwajace smak gorzki. Koło 10 roku życia nadmiarowe kubeczki zanikają i ich liczba jest taka jak u dorosłych. Z tego powodu małe dzieci nie lubią warzyw, bo warzywa są gorzkie.
    Obserwowałam moich chłopców. Starszy od po skończeniu 10 roku zycia zmienił radykalnie swoje upodobania kulinarne. Jak robię mu omlet to prosi z warzywami, zamiast na słodko. Wciąga michę sałaty do obiadu. Jak ma ochotę na przekąskę, to wyjada kapustę. Ale nie zawsze tak było. Jako bobas jadał dużo wrzyw gotowanych na parze, albo różnych surówek. W przedszkolu odmówił ich jedzenia, a potem wzbogacał dietę bardzo wybiórczo. A teraz próbuje wszystkiego i większosć rzeczy mu smakuje.

    Natomiast młodszy odkąd pamiętał domagał się zawsze nakładania surówek na talerz i nigdy ich nie jadł. Co próbował, to pluł. I następnego dnia znów prosił o nałożenie… Przez dłuzszy czas jadał miksowane zupki ze 2-3 razy dziennie. Bo tylko w „zupach” mogłam mu przemycić warzywa.(zupa to też był zmiksowany kawałek pieczeni +ziemniaczek+ wszelkie warzywka na parze+ troszkę wody i oliwy) Potem akceptował wyłącznie zupę pomidorową :) Więc dla niego każda była pomidorowa, dorzucałam mu łyżkę przecieru do każdej z zup i jadł. Innej formy warzyw nie trawił. Teraz (niecałe 9 lat) nie ruszy jakiejkolwiek sałatki. Zje zupę, kilka wybranych surowych warzyw (papryka, ogórek, marchewka), czasem z przymusu brokuły czy kalafiora. Teraz nie ma szans bym wcisnęła mu jakiekolwiek kiszonki. Czekam. Wierzę, że za rok, dwa jego kubeczki smakowe pozanikają i zacznie siegać po wszelkie warzywa. Jestem dobrej mysli i niestety nie wierzę, że wcześniej mam szansę na zmiany.

    1. Magda, na preferencję smaków częściowo ma też wpływ genetyka. I od początku wpływamy na smak dzieci. Jeśli jako pierwsze pokarmy wprowadzamy owoce zamiast warzyw to i preferencja smaku słodkiego może być silniejsza. Jednak nawet u dzieci, które uwielbiają warzywa są zwykle takie, których nie lubią jeść. Np. moje dziecko nie przepada za brokułem, a generalnie wszystkie warzywa są dla niej ok. Różnie to bywa z naszymi maluchami. :)

  5. Fajny artykuł wychodzi na to że zrobiłam i robię dużo …tylko to nie działa.
    Szczerze płakać mi się chce bo wiem że moje dziecko jest „głodne” wartości odżywczych, witamin. Niestety jedzenie wybiórcze jest bagatelizowane przez lekarzy a ja wychodzę na matkę wariatkę.
    Kiedyś było pięknie córka miała apetyt i jadła wszystko! kolorowe zupki, makaron ze szpinakiem, owoce ściskane w małej rączce aż kapało po łokciach… gdyby nie zdjęcia to sama bym w to nie uwierzyła.

    1. Ewo, to przykre. A próbowałaś z jakimś specjalistą? Dietetyk dziecięcy/psychodietetyk/psycholog? Myślę, że warto poszukac jakiegoś dietetyka dziecięcego. Pozdrawiam i powodzenia.

  6. Moja córka, trzylatka wręcz kocha warzywa. Woli warzywa od owoców.. pomidor, papryka ? Czy truskawki ? Pomidor rzecz jasna. Brokuł, kalafior, fasolka… na bazarku jak ze mną idzie to tylko „mama” kup warzywko (brokuł) czy „ja kcę fasolke” – którą swoją drogą uwielbia ze mną skubać.

    Ale to też był wynik „ciężkiej” pracy. Od początku po 6 miesiącu same warzywa. Do rączki najczęściej. Takie prosto z parowaru, mięciutkie. Ile wylądowało na podłodze, czy wtarte w ubranie czy włosy (także moje) to nie liczę. Słodkie i słone ? Grubo po drugich urodzinach. Z inicjatywy dziadków rzeczjasna. Słodyczy zwyczajnie nie kupuję. Sporadycznie jakiś baton daktylowy czy gorzka czekolada. nie jako nagroda, nie jako uspokajacz.
    I szczerze to jestem dumna z córki. U koleżanki ciastka na stole, nie, nie rzuciła się jakby nie widziała nigdy. Spróbowała, ale nie było w niej tej rządzy cukru jak we mnie jeszcze jakiś czas temu.
    Druga sprawa ja sama kocham warzywa w każdej postaci, więc wzór czerpie chyba ze mnie ;)
    No ale jak czytam menu większości lokalnych przedszkoli to ręce i nogi opadają. Dziecko które mając wybór woli wodę – wody nie dostanie. Herbatę, inkę czy kakao o śladowej ilości kakao oczywiście słodzone. Same śniadania czy objady ujdą… ale podwieczorek ? Danio ? Batonik, wafelek, budyń z torebki, manna z syropem… :/ a warzyw ? Ot , wspomniany plaster pomidora na kanapce, łyżka surówki czy jogurt o „smaku owocowym” a nie owocowy.

  7. Z tym że moje dziecko nie miało w ustach kaszki inatant z toną cukru i 0,1% owoca. Nie miało w ustach żadnego gotowca z proszku dla niemowląt. Żadnej herbatki typu granulat do rozpuszczenia. Wodę poubila późno po po roku, wcześniej wystarczyło moje mleko + ewentualnie naturalna wilgotność warzyw, owoców czy wywar z zupy. Kasze, płatki od początku jadła typowo „dorosłe”. Owsinaka, jaglanka, pęczak, ryże, fasolki.. skutecznie skazała nas na ciągle owsiankowo jaglankowe śniadania (i dobrze bo obie uwielbiamy), różnią się tylko dodatki. Orzecha w całości nie zje, ale wie że do sniadania dodaję orzechy czy migdały(rozdrobnione), nie przemycam nic. Za to z powodzeniem pałaszuje pestki dynii czy słonecznika, niech ja tylko nieraz gdzieś rozsypię czy nie schowam. Nie jest vege bo i mięsem nie pogardzi jak mąż je obiad, ale trochę mam ułatwiony temat z niedoborami żelaza, choć w kryzysowych chwilach piłyśmy pokrzywę..którą znów moje dziecko ubóstwia.
    Są warzywa których nie lubi (jeszcze), ale przy jej diecie mam podejście całkiem na luzie. Kiedyś polubi. Kiedyś nie lubiala marchwii, dziś bym spróbowała jej nie dać. A jak nie polubi ? Ja też nie wszystko lubię czy lubiłam. Do niektórych smaków trzeba dojrzeć.

    U nas własnie dzialła wczsna ekspozycja na warzywa, moja miłość do warzyw. I pełen luz przy stole. Nikt nikogo nie zmusza do niczego. Nie chcesz ? To jak zglodniejesz to zawolasz. I to działa. Do tego pewien ale ograniczony wybór. Na śniadanie kanapka czy owsianka ? Kalafior+brokuł czy fasola ? Ryż czy makaron ? Itp.
    A dla niedowiarków że dziecko może polubić zdrowe jedzenie i warzywa polecam książkę „moje dziecko nie chce jeść”. Rozjaśnia dużo czemu dzieci nie chcą np.warzyw (ahh to zmuszanie, to właśnie był główny powód czemu od 12 lat jestem vege), czy w ogóle jedzenia. Bo kombinowanie słodyczami czy byle jakim jedzeniem byle mluch w ogóle coś zjadł to nie tędy droga. Zdrowe (to ważne ZDROWE) dziecko się nie zaglodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oceń: 1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (41 ocen, Średnia: 4,80 z 5)